Państwo Kościelne Rotria

Pełna wersja: Powrót do Domu
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[Obrazek: 636423_original.png]

Późnym wieczorem, pod koniec pięknego majowego dnia, do rodzinnej Toskanii przybywa Aurelio Lorenzo Carlo de Medici y Zep. Podczas swej podróży z Apostolskiego Miasta Rotria, gdzie Jego Świątobliwość przyjął jego słowa przeprosin, a także wyniósł go do godności biskupiej, podziwiał piękno rodzinnych stron, wspominając początki swego kapłańskiego posługiwania. Radował się pięknem ziem, które od wieków wsławione są przez Prześwietny Ród Medyceuszy i Zepów, którego potomkiem ma zaszczyt być. Jego radość jest tym większa, im bliższy jest Pałacowi Medici Riccardi, gdzie czeka na niego Umiłowany Ojciec. Jego tęsknota za Ojcem jest ogromna, bowiem od kiedy Go opuścił, nie miał jeszcze okazji, aby na dłużej się z Nim spotkać. 

Gdy tylko dociera na dziedziniec, pośpiesznie opuszcza karocę i udaje się ku wrotom Pałacu, gdzie pada przed Ukochanym Ojcem i przemawia do Niego: 


Cytat:
Umiłowany Ojcze!

Jak wspaniale być w Domu! Cudownie jest znów czuć ciepło rodzinnych stron. Przybywam dziś po okresie pełnym trudu, po czasie mojej osobistej, bolesnej próby. Zdradziwszy Ród, odpokutowałem uczynione zło, a z woli Jego Świątobliwości, namaszczony zostałem episkopatem. Pragnę więc, Drogi Ojcze, swoją posługą przynosić jak najwięcej dobra Ukochanej Rotrii oraz naszemu wspaniałemu Rodowi, który od lat promienieje na rotryjskich ziemiach. Pełen jestem również wdzięczności wobec Ciebie, że mnie, niegodnego zdrajcę, raczyłeś ponownie przyjąć w swe ojcowskie ramiona i na nowo uczynić potomkiem Medycejskiej Familii. Choć trudno mówić o dobrych skutkach grzechu, pewien jestem, iż umocniła się we mnie miłość do Matki Rotrii, a także bezwzględna wola stania na straży dobra i honoru Rodziny. Nic bowiem nie umacnia miłości tak, jak czyni to tęsknota. Zatem raz jeszcze przepraszam Ciebie, a także pozostałych Czcigodnych Familiantów, za grzech popełniony względem Rodziny. Pewien jestem, że nigdy nie powtórzy się to zło. 
Zapewniam o swojej modlitwie w intencji Ojca, Rodu i sam proszę o westchnienie do Boga za mnie, który dzięki Jego Miłosierdziu, choć byłem zagubiony, znalazłem drogę do domu.