Państwo Kościelne Rotria

Pełna wersja: Dysputa II - Długość pontyfikatu Patriarchy Rotrii
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Wasza Świątobliwość,
Czcigodni Ojcowie Soborowi,
Świeccy Uczestnicy Soboru,

W przedsoborowych rozmowach, często przewijał się temat długości pontyfikatu Patriarchy i Biskupa Rotrii. Padały sygnały, że "jest za długi", "w dzisiejszych czasach potrzeba częstych zmian na Tronie Pawłowym", etc. Od lat temat ten budzi spore kontrowersje i zawsze wywołuje żywe dyskusje - sam, w prywatnych rozmowach najczęściej dyskutowałem na ten temat. W związku z tym uznałem, że jest to odpowiedni temat, aby poruszyć go w dyspucie nr 2.

Obecnie, od czasów Aleksandra III, a więc roku 2012, Patriarcha Rotrii wybierany jest na 6-miesięczny pontyfikat. Wcześniej Biskup Powszechny sprawował władzę przez okres jednego kwartału. Jednak były to inne czasy, inna mentalność ludzi oraz inny poziom aktywności. Obecny stan faktyczny wymaga zmian i często dało się słyszeć, że "pontyfikat trwa zbyt długo". Zatem co Ojcowie Soborowi proponujecie: powrót do 3-miesięcznego pontyfikatu? Czy może skrócenie rządów Patriarchy Rotrii do 4. miesięcy? A może zachowanie półrocznego okresu rządów, bo to tradycja?
(03.12.2018, 10:23:34)Nicolò Dreder napisał(a): [ -> ]Wasza Świątobliwość,
Czcigodni Ojcowie Soborowi,
Świeccy Uczestnicy Soboru,

W przedsoborowych rozmowach, często przewijał się temat długości pontyfikatu Patriarchy i Biskupa Rotrii. Padały sygnały, że "jest za długi", "w dzisiejszych czasach potrzeba częstych zmian na Tronie Pawłowym", etc. Od lat temat ten budzi spore kontrowersje i zawsze wywołuje żywe dyskusje - sam, w prywatnych rozmowach najczęściej dyskutowałem na ten temat. W związku z tym uznałem, że jest to odpowiedni temat, aby poruszyć go w dyspucie nr 2.

Obecnie, od czasów Aleksandra III, a więc roku 2012, Patriarcha Rotrii wybierany jest na 6-miesięczny pontyfikat. Wcześniej Biskup Powszechny sprawował władzę przez okres jednego kwartału. Jednak były to inne czasy, inna mentalność ludzi oraz inny poziom aktywności. Obecny stan faktyczny wymaga zmian i często dało się słyszeć, że "pontyfikat trwa zbyt długo". Zatem co Ojcowie Soborowi proponujecie: powrót do 3-miesięcznego pontyfikatu? Czy może skrócenie rządów Patriarchy Rotrii do 4. miesięcy? A może zachowanie półrocznego okresu rządów, bo to tradycja?

To już tak naprawdę zależy od samego Patriarchy. U tego aktywnego 6 miesięcy zleci szybko, bo ciągle coś się dzieje. I on się nie nudzi i mieszkańcy mają co robić. U tego mniej aktywnego pół roku będzie się ciągnąć jak te flaki z olejem. Uważem, że trzeba wyważyć kadencję do 3 miesięcy. Jeżeli Patriarcha zasłuży to po 3 miesiącach zasiądzie na tronie na kolejną kadencje, jeżeli nie to zastąpi go ktoś inny. Optuję za skróceniem pontyfikatu do 3 miesięcy.
3-miesięczny pontyfikat = 4 x konkawe w trakcie roku kalendarzowego. Można tutaj z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że w tym czasie będą cztery gwałtowne skoki aktywności w trakcie roku kalendarzowego. Dotychczas było ich tylko dwa, lecz nie da się ukryć, że konklawe przyciągało ludzi, było jak magnes, który z największych zakamarków wyciągnie malutki fragment żelaza. Jest to co prawda bardzo sztuczne stymulowanie aktywności, które wymusza - po prostu wymusza - powrót kolegium do Rotrii, aby uczestniczyć w obradach konklawe i pobudza nieaktywnych obywateli, aby wczuli się w ten wspaniały klimat. Jednak, jest szansa, że krótki pontyfikat = częste zmiany na różnych stanowiskach, wg wizji konkretnego Patriarchy. Trzeba otwarcie przyznać, że skrócony czas pracy, na pewno będzie bardziej motywował urzędników do pracy, aby przez te trzy miesiące wykazali się czymś pożytecznym.
Też byłbym za wyborem 4 konklawe co 3 miesiące. Na pewno odbuduje to naszą aktywność.
Są jeszcze inne opcje - zamiast skrócenia można kadencję wydłużyć: do np. 8 miesięcy albo nawet i roku. Chociaż uważam, że przyczyni się to do znacznego zabetonowania Rotrii, jednak i nad taką opcją należy się pochylić.

Wracając do skrócenia - analogicznie do powyższego pontyfikat może wynosić 5 lub 4 miesiące. A nawet 2 lub zaledwie 4 tygodnie. Jednak jeśli mam przedstawić swoje osobiste zdanie, najbardziej skłaniałbym się ku 3/4-miesięcznemu pontyfikatowi. To optymalny czas, z resztą w przedsoborowych dyskusjach takie właśnie okresy czasu się pojawiały.
Mnie się wydaje że wszystko zależy od aktywności Patriarchy i Kardynałów. Jeżeli przyjmiemy 3 miesiące a Jego Swiatobliwosc nie będzie aktywny to będzie marazm.
Poza tym można by było do władzy dopuścić świeckich. Np dać jedno miejsce w konklawe świeckim i prze konklawe zrobić wybory kto ma być przedstawicielem świeckich
Toż to pogwałcenie tradycji. Patriarchę wybierali, wybierają i będą wybierać kardynałowie. Co do długości pontyfikatu to trzymiesięczny wydaje mi się dobry.
Wiem, że to pogwałcenie tradycji Bracie Marszałku, ale szukam sposobu orzywienia Rotrii. Niestety nie zawsze mam dobre pomysły
Temat powraca co jakiś czas i już nie wiem co mam powiedzieć. Chęć zmiany długości pontyfikatu wynika w mojej opinii z niewłaściwej diagnozy problemu aktywności. Przyczyną kondycji Rotrii nie jest długość pontyfikatu, tylko fakt, że poza sede vacante ciężko nam zebrać się na aktywność. Dwa, trzy, cztery czy pięć konklawe w roku niczego nie zmieni. Nadal przez dwa, trzy lub 5 miesięcy będzie marazm. Żeby zmiana przyniosła jakiś odczuwalny efekt, to chyba co miesiąc musielibyśmy wybierać patriarchę, a to z kolei odbiłoby się na stabilności. Warto bowiem zauważyć, że każdy Patriarcha ma swoją wizję Kościoła i Państwa, i zmiana "kursu" co chwila, niczego dobrego nie przyniesie.

Jak część z Szanownych wie, ja jestem zwolennikiem pontyfikatu bezterminowego, ale nie zamierzam po raz kolejny przekonywać o słuszności tego założenia.
(03.12.2018, 16:01:05)Albert Orański napisał(a): [ -> ]Temat powraca co jakiś czas i już nie wiem co mam powiedzieć. Chęć zmiany długości pontyfikatu wynika w mojej opinii z niewłaściwej diagnozy problemu aktywności. Przyczyną kondycji Rotrii nie jest długość pontyfikatu, tylko fakt, że poza sede vacante ciężko nam zebrać się na aktywność. Dwa, trzy, cztery czy pięć konklawe w roku niczego nie zmieni. Nadal przez dwa, trzy lub 5 miesięcy będzie marazm. Żeby zmiana przyniosła jakiś odczuwalny efekt, to chyba co miesiąc musielibyśmy wybierać patriarchę, a to z kolei odbiłoby się na stabilności. Warto bowiem zauważyć, że każdy Patriarcha ma swoją wizję Kościoła i Państwa, i zmiana "kursu" co chwila, niczego dobrego nie przyniesie.

Jak część z Szanownych wie, ja jestem zwolennikiem pontyfikatu bezterminowego, ale nie zamierzam po raz kolejny przekonywać o słuszności tego założenia.

Ostatnia, właściwie najnowsza historia, pokazuje, że mało który Patriarcha wypełnił obowiązek 6-miesięcznego pontyfikatu. Większość z nich kończyła się przedwcześnie. To można uznać za mocny argument dla skrócenia rządów.
Stron: 1 2 3 4 5