Państwo Kościelne Rotria

Pełna wersja: Życie codzienne
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
Cieszymy się, że Gwardia czuwa nad bezpieczeństwem naszych współpracowników jak i naszym samym. Cała społeczność Stolicy Apostolskiej jest Wam wdzięczna za to, że dbacie o nasze bezpieczeństwo. 

Z bożym błogosławieństwem,
Bez pomocy Żandarmerii Ks. Orańskiego nic byśmy nie zrobili
Książę siedział za biurkiem gdy do gabinetu wparował adiutant. Młody podporucznik stanął na baczność i zameldował:

-Była próba zamachu na Jego Świątobliwość. Patrol konny przywiózł zamachowca-po czym wskazał na dziedziniec gdzie trzech żołnierzy trzymało szamoczącego się młodzieńca. 
Gonfalonier wstał i wyszedł na zewnątrz.
-Sam się nim zajmę. Dajcie go do ,,komnaty tajemnic"-uśmiechnął się Orański.
Aresztanta zaprowadzono do ciemnego pokoju w piwnicach koszar żandarmerii.
Czekał tam na niego Maurycy w otoczeniu kilku oficerów i przyjaciela-pana de Haar. Strażnik popchnął zamachowca na krzesło.
-Nazwisko!- krzyknął Orański
-Veritas vos liberabit-uśmiechnął się z pogardą więzień.
-Powtórz-warknął zza pleców jeden z oficerów.
-Widzę że Wielmożny Pan zorientowany o co chodzi.- odpowiedział spokojnie przestępca po czy otrzymał uderzenie w twarz.
-O co chodzi, kapitanie?- zapytał książę.
- To dewiza pewnej tajemniczej organizacji. Mówią że oni dążą do zniesienia wszelkiej władzy-wyjaśnił widocznie wykształcony żandarm.
-Niebezpieczni ludzie. Maarten-rozkazał gonfalonier.
Gdy mężczyzna się zbliżył Orański pokazał mu aby się schylił, gdy ten to zrobił książę szepnął mu do ucha coś co wywołało na jego twarzy złowieszczy uśmiech. Książę wstał i wszscy opuścili pokój przesłuchań i skierowali się do kwater. Jedynie Belg gdzieś wyjechał...
Wczesnym rankiem gonfaloniera obudził pewien mężczyzna. Nie wyglądał na miejscowego, przypoinał bardziej jakiegoś Kugara, albo innego mieszkańca stepów. 
-Zbudź się panie! Ptaszek zaczął ćwierkać-mówił trzęsąc ramieniem księcia .
-Co się dzieje?-zapytał rozespany Orański.-Aha to ty, Tyrmionie.
-Prowadź-rozkazał spokojnie Polak.
Gdy dotarli do pokoju Maurycy zbladł. W kącie leżał człowiek w ogóle nie przypominający dumnego zamachwca z dnia poprzedniego. Ubrany był w pitargane zakrwawione łachy a jego dłomnie i głowa były de facto bezkształtną masą. 
-Opowieści o tobie nie były przesadzone-powiedział wstrząśnięty Orański.
-Klient musi być zadowolony- odparł mężczyzna.
-Do rzeczy.-przerwał książę.
Przybysz podał kartkę. Orański odczytał adres i nazwiska a następnie podał niegdysiejszemu żołnierzowi Hermameryka,bo nim właśnie był  obcy,sakiewkę. Następnie obaj udali się każdy w swoją stronę-ekspoganin do siebie, a gonfalonier budzić ludzi. Nakazał im równierz ubrać cywilne ubrania.
W dziesięć minut później patrol konny liczący sześciu żandarmów oraz gonafalonier z adiutantem wyjechali w miasto. O tej porze jedynie kilku przekupniów szykowało swoje stragany dla pierwszych klientów.
Kilka przecznic od wskazanej ulicy żołnierze rozdzielili się na dwójki, aby z kilku stron podejść dom. 
Niesty żandarmi mogli jedynie zauważyć grupę pędzących konnych na drugim końcu ulicy.  Wszycy puścili się w cwał potrącając po drodze stoisko. Adiutant zdążył tylko wykrzyczeć: Żandarmeria! Odszkodowanie!
Na ich nieszczęście uciekający natknęli się na patrol pieszy żandarmerii. Gdy jeźdźcy nie zareagowali na ostrzerzenia padły strzały. Zginął jeden z uciekających. Niestety żołnierze nie zdążyli przeładwać. Musieli uskoczyć w podwórko kamienicy.
Tym czasem uciekinierzy skręcili w uliczkę prowadzącą do bramy miasta.  Żandarmi na lepszych koniach zniejszyli odległość więc przestępcy ostrzelali ich z pistoletów. Trafiony został jeden żandarm i koń. W końcu po przekroczeniu granic miasta konspiratorzy zdążyli podpalić most za bramą. Uciekli.
Na wieść o tych wydarzeniach w gwardii ogłoszono alarm. Po pałacu Patriarchy można się poruszać tylko z przepustką komendanta, niestety dotyczy to też duchownych.
Do Ks. Orańskiego został wysłany oficer jako oficer łącznikowy.
W stan alarmu zostały też postawione wojska Zakonu Krzyżackiego, nad którymi dowództwo objął Ks. Orański.
Wspólnie z konnymi gwardzistami i Krzyżakami rozpoczęto obławę. Listy gończe rozesłano po okolicy i do terenowych komend. Żandarmeria także została postawiona w stan pełnej gotowości operacyjnej.
Przez trzy dni nie znaleziono żadnego śladu tych którzy uciekli.
 Za to w mieście rozpętało się istne polowanie na czarownice. Po apelu komendanta żandarmerii o informacje do koszar napłynęły dziesiątki sygnałów o domniemanych konspiratorach z których większość okazywała się tylko ofiarami osobistych porachunków. Znaleziono jednak w dwóch domach znaleziono broń, materiały wybuchowe i wywrotowe dokumenty i zatrzymano kilka osób. Niestety cześć z tych pamfletów krążyła już wśród ludności. 
Tu pomocni okazali się księża którzy swoimi talentami oratorskim tłumili ewentualne rozruchy w zarodku.
Jako mieszkaniec oraz przedstawiciel Bizancjum proszę o pozwolenie na dołączenie do akcji z pomocą mojej vaegirskiej gwardii.
Dzisiaj w rano w pałacu Patriarchy znalazły się trzy osoby w strojach Zakonu Krzyżackiego. Szli prosto do apartamentów Jego Świątobliwości. Gdy byli pytani przez domowników co tu robią, odpowiadali, że są wezwani przez Patriarchę i okazywali pismo z pieczęciami. Na schodach na pierwsze piętro natknęli się na wzmocniony posterunek gwardii, który rutynowo ich zatrzymał. Podczas wymiany zdań napastnicy przebrani w stroje Krzyżaków zostali zdemaskowani. Natychmiast otworzyli ogień z pistoletów do gwardzistów. Ranili trzech gwardzistów i zaczęli uciekać. Cały pałac został podniesiony w stan alarmu. Gwardia zamknęła drzwi, zablokowała jakiekolwiek podejście do Jego Świątobliwości, wysłała zawiadomienie do Księcia Orańskiego. W tym czasie inni gwardziści szukali ukrywających się przestępców. Sprawa była trudna, bo zamachowcy rozdzielili się, aby mieć większe szanse ucieczki. Po trzech godzinach udało się znaleźć wszystkich : dwóch raniono i ci zostali aresztowani. Ostatni nie chcąc się poddać,okrążony zastrzelił się.
Więźniów opatrzono i oddano grenadierom. W sumie zostało rannych 7 gwardzistów, którzy znajdują się w szpitalu.
W koszarach gwardii zarządzono przygotowanie się do okresu braku Patriarchy.
Cofnieto Do odwołania wszystkie urlopy i przepustki.
Stron: 1 2 3 4 5