Państwo Kościelne Rotria

Pełna wersja: Powrót Jego Wielkoksiążęcej i Katolickiej Mości do Florencji
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
[Obrazek: w8kfoz.jpg]


[size=24pt]Przybycie Jego Wielkoksiążecej i Katolickiej Mości Karola II
do Florencji, Pałacu prześwietnych Medyceuszów i sławetnych Riccardich
[/size]



[Obrazek: Adolph_Menzel_-_Begegnung_mit_Kaiser_Jos...e_1769.jpg]


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=ZxvSJno1LzM[/youtube]


[size=18pt]Kiedy noc spowijała Florencję w ciepły puch pod osłoną księżyca do Pałacu Medyceuszów i Riccardich przybyła złota karoca z herbem Jego Wielkoksiążecej Mości. Informacje o abdykacji i prędkiej ucieczce Jego Świątobliwości Leona III jeszcze nie dotarły do tutejszych ziemian. Widok więc owej karocy wróżył coś albo niebezpiecznego, lub coś przykrego. To nie czas zbiorów, by miał przyjechać biskup de Medici po końcu pontyfikatu. Kiedy dragonia dotarła do głównego wejścia, drzwi karocy otworzyły się, a z niej wyszedł Jego Katolicka Mość z swoim ulubionym wojskowym zielonym kubraku, w białych spodniach i wygodnych pończochach. Dawno nie czuł w nozdrzach toskańskiego kwaśnego powietrza muskanego zapachem win z najlepszych winnic w Rotrii. Służba zadziwiona przybyciem włodarza ziem natychmiast wezwała orkiestrę wielkoksiążęcą by grała weselne pieśni, zaspani grajkowie zagrali tylko jeden z mniej ulubionych francuskich utworów Wielkiego Księcia - Marsz Turyński. Żołnierze tłumaczyli poddanym, że z pewnych powodów Jego Książęca Mość zmuszony był abdykować i wrócić w rodzinne strony by odbudowywać rodzinne mienie. Ucieszyli się ogromnie, rzucali się Katolickiej Mości na twarze wszyscy dworzanie. Gdy Wielki Książę wszedł na małe schody Pałacu wyszedł mu na spotkanie kamerdyner i najlepszy doradca Don Raimundo - wymienili się pocałunkiem i uściskiem, zaś Don Carlos oddał w pudle patriarszą sutannę do spalenia, oraz kilka kosztowności z Pałacu Welijskiego dla kamerdynera. Weszli obaj do zakurzonego gabinetu Wielkiego Księcia, a służba słyszała tylko zza drzwi: "Czas prawdziwie upatrzyć sobie sprawiedliwość dziejową, mon ami".[/size]