Państwo Kościelne Rotria

Pełna wersja: Zjazd Familii Rodu Prześwietnego Medyceuszy i Zepów
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
[Obrazek: coa_grand_duchy_of_tuscany__medici__by_t...b36nmn.png]

Zjazd Familii Rodu Prześwietnego Medyceuszy i Zepów
XXVIII VIII MMXVII

[Obrazek: 5cacee71922e6b58c053d7c5137778c2.jpg]

Mimo iż do rodzinnego spotkania pozostał ponad dzień, służba Jego Arcykatolickiej Mości poczęła już stanowcze przygotowania. Aby gościom niczego nie zabrakło, do spowitej słońcem Florencji przybyły tabory z owocami ziemi z terenów całego Wielkiego Księstwa Toskanii. W bramy pałacu Medici-Riccardi wjeżdżały karoce pełne owoców i warzyw, wszelakiego rodzaju mięs i serów, a także trunków z Wielkoksiążecej Gorzelni. W Sali Złotej najwybitniejsi toskańscy dekoratorzy poczęli ozdabiać komnatę kwiatami, ornamentami i girlandami. Nadto orkiestra nadworna grywała wesołe utwory, które uświetnią tańce. Złote karoce z familiantami przybyły już do Pałacu, zaś sam główny kamerdyner Jego Wielkoksiążecej Mości, Don Raimundo, wykonywał spisy gości. Głosząc wszelkim, aby w księgę gości się wpisywali, coby gospodarz wiedział o kim wspomnieć w swej mowie powitalnej. Prosimy więc, aby wszyscy chętni familianci i przyjaciele wpisywali się tutaj, coby chcąc uczestniczyć w Zjeździe, powiadomić tym Jego Arcykatolicką Mość.

[Obrazek: 528f040232e83_thumb.jpg?An+Early+English...guet+Hirst]
Słońce chyliło się ku zachodowi gdy w kierunku pałacu Medici-Riccardi zbliżał się wesoły orszak. Wieśniacy z zaciekawieniem patrzyli na barwny korowód, na którego czele paradowali ubrani w odświętne mundury piechurzy Legii Sieneńskiej, strzegący Księcia Sieny. Tuż za nimi podążała orkiestra, naprzemiennie wygrywająca hymn Sieny oraz pieśni medycejskie. Następnie powolnym krokiem szli majordomusowie sieneńscy, którzy rozdawali Toskańczykom podarki w imieniu miłościwego Pana Sieny. Dalej małe dzieciątka niczym aniołki ubrane na biało z koszami pełnymi kwiatów sypały płatki przed dwunastoma białymi rumakami, do których zaprzęgnięta była złota karoca, wioząca wspaniałego władcę. To sam Jego Katolicka Mość Paweł I, z Bożej Łaski i woli Jego Świątobliwości Najłagodniejszy i Najwspanialszy Książę Rotrii, Bari i Sieny, Książę Warmiński, Hrabia Trequanda, Lord Wienisławowa, Wielki Pan w Positanii, Świętego Kościoła Rotryjskiego Kardynał Biskup Ostii, Arcybiskup Gnieźnieński, Biskup Wileński i Prymas Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Biskup Wenecki, profesor nadzwyczajny netowy prawa i historii, Rektor Uniwersytetu Rotryjskiego, Opiekun Sierot i Wdów, Potężny Lew Orientyki i Najszlachetniejsza Perła Pollinu, potomek najzacniejszego Rodu Medyceuszy i Zepów przyjechał na zaproszenie swojego Ojca. Za karetą Jego Eminencji konno podążali kawalerzyści Legii Sieneńskiej, aby zapewnić Księciu należyte bezpieczeństwo. To nie był jednak koniec korowodu, gdyż na samym jego końcu ciągnięte były wozy pełne znakomitych przysmaków oraz napitków, które Książę wiózł jako prezent na szykowaną ucztę.



[Obrazek: 2wPkV.jpg]
[Obrazek: 2ryzN.png]

Jego Ekscelencja przebywał w klasztorze Jezuitów w Loyola, gdy dotarł do niego poseł z Florencji niosący wieści o zjeździe familii de Medici y Zep. Don Filippo, spakował najważniejsze rzeczy, narzucił czarny płaszcz od spodu podszyty jedwabiem koloru biskupiego i po wieczornej modlitwie udał się na dziedziniec gdzie czekał osiodłany rumak. Podróż trwała noc całą, ale bladym świtem Jego Ekscelencja ujrzał z oddali olśniewającą kopułę katedry Santa Maria del Fiore, która górowała nad miastem. Czując zmęczenie, ale też niezmierną radość z szczęśliwie odbytej podróży Don Filippo ruszył w kierunku bramy miejskiej. Okazawszy odpowiednie dokumenty straży miejskiej udał się do pałacu Medici-Riccardi. Tam też podążył  do komnat Ojca swego, a zastawszy go w gabinecie wielkoksiążęcym zdjął kapelusz i pokłonił się jako przystało w obecności seniora Rodu Medici y Zep.


[Obrazek: 0436f1187856f985gen.jpg]
[Obrazek: cKv3bAt.png]

Chwilę przed godziną 19:00 do Wielkiego Księstwa Toskanii przybył Monsignore Taddeo Lorenzo de Medici y Zep, najmłodszy przedstawiciel Najzacniejszych Rodów Medyceuszy i Zepów. Po wkroczeniu do Wielkiego Księstwa, począł podążać w kierunku pałacu Medici-Riccardi. Gdy wreszcie zbliżył się do niego, olśniła go potęga i piękno tego miejsca. Poczuł w sobie niepohamowaną chęć obejrzenia wszystkich komnat pałacu, przyjrzenia się każdemu obrazowi i każdej rzeźbie spośród napotkanych na korytarzach twierdzy. Najpierw jednak skierował się do przeznaczonego dla siebie pokoju, zrzucił bagaż i, popijając co jakiś czas kawę, zaczął przygotowywać odzienie na uroczysty zjazd całej Familii.

[Obrazek: pilgrim___speed_painting_by_bakarov-d7h2lin.jpg]
[Obrazek: coa_grand_duchy_of_tuscany__medici__by_t...b36nmn.png]

Zjazd Familii Medyceuszów i Zepów
XXIX VIII MMXVII


[Obrazek: Custom-photo-3d-wallpaper-Non-woven-mura...ure-3d.jpg]

Noc już dotykała swym sennym tchnieniem Florencję. Okoliczne domostwa gasiły już licznie rozwieszone lampy, a półmrok odbijał się nawet od lśniącej perły - Santa Maria del Fiore. Cisza ogarnęła nawet najgwarniejsze dzielnice stolicy Medyceuszy. Tylko nie pałac Medici-Riccardi, w którym rozpoczął się zjazd Prześwietnej Rodziny Medyceuszów i Zepów. Ogrom przygotowań pokazywała sama orkiestra, której huk marszu tryumfalnego na cześć Jego Arcykatolickiej i Wielkoksiążecej Mości Karola II rozprzestrzenił się z centrum miasta do obrzeży. Wszystkie karety znajdowały się w stajni Wielkoksiążecej, Jego Arcykatolicka Mość nadal oczekiwał przyjścia niektórych gości. Sala Złota zapełniona była gośćmi: rodziną, przyjaciółmi, toskańską arystokracją i duchowieństwem. 

[Obrazek: De-Troy-Le-dejeuner-d-huitres.png]

Stoły uginały się od sytych pokarmów. Najlepszych, jakie wykonać mogła wielkoksiążęca kuchnia. Nadworny kucharz jeszcze Jego Eminencji Cesarego de Medici nigdy, tak jak i ówczesny panicz toskański, nie zepsuł swych dań. Był doskonałym rządcą kuchni, jak Cesare rządcą Toskanii. Dlatego też Jego Arcykatolicka Mość Karol II postanowił go zostawić w kuchni. Na ogromnych dębowych ławach znaleźć można wspaniałe przysmaki: od kaczek i królików, po tradycyjne kawiory i ryby, kończąc na łakociach. Smaku dodawały najwybitniejsze trunki: zaproszony Cardenal Mendoza oraz Granc Duque d'Alba, którym nawet najwykwintniejsze rotryjskie trunki muszą się kłaniać. Orkiestra witając wszystkich grała znane toskańskie i skarlandzkie utwory. Kiedy bramy Palazzo zamknęły się, na salony wyszedł w rytmie ulubionej "La Folii" Jego Wielkoksiążęca Mość - w swoim ulubionym, imperialnym stroju skarlandzkim oraz białej peruce. Złoty żakiet z jedwabiu bił na głowę stroje wszystkich gości, wszak od dawien wiadomo, że Don Carlos za modnisia się uważał. Czerwona kamizelka, spodenki oraz pończochy przypominały o jego kardynalskim statusie. Wraz z jedną z kuzynek medycejskich ruszył w najdalszy tan, rozpoczynający wspaniały Zjazd Rodzinny. Po chwili wszyscy goście znaleźli sobie partnerów i tańcowali przy gromkim akompaniamencie orkiestry. W pewnym momencie jeden z muzyków wyrwał aż kilka klawiszów z klawesynu. Kiedy dobry, aczkolwiek krótki utwór zakończył się, wszyscy goście stali w jednym kole. Ze ścian spoglądały portrety najwybitniejszych Medyceuszy jacy dotąd żyli, między innymi Lorenza il Magnifico, Cesarego de Medici czy sławetnej Eleonory, matki Jego Wielkoksiążęcej Mości. Kiedy każdy z gości chwycił za kieliszek znamienitego koniaku, Jego Arcykatolicka Mość przemówił:

[Obrazek: 117889878_fullsize__8_.jpg]


Cytat:[Obrazek: 2w3GQ.png]


Najdrożsi w Panu Bracia i Siostry,
Eminencje i Ekscelencje,
Książęce i szlacheckie mości,
Najdroższa Rodzino!




Dzisiejszy wieczór, mimo że chłodny, stał się ogromnym ciepłem w naszym sercu. Widzieć tylu familantów i przyjaciół najwspanialszego Rodu Medyceuszy i Zepów raduje nas niezmiernie. Witamy wszystkich i prosimy, byście się rozgościli - miejsca, jedzenia i tańca, starczy dla wszystkich. Spotykamy się dzisiaj, w początku i rozwoju familii medycejskiej - w pałacu Medici-Riccardi, aby omówić wszelkie najpilniejsze dla naszej rodziny sprawy. Wszak ciągle powiększający się ród potrzebuje pewnych zmian prawnych oraz korekt w funkcjonowaniu. Od dawien przecież Toskania była perłą i brylantem w oku Patriarchów, a solą w oku przeciwników... Którzy niezdolni byli nawet przejść przez Fortezzę Mediceę. Chwała Panu za to. Dzisiejszego dnia obradować nie będziemy, wszelkie dysputy rodzinne i ich prowadzenie scedujemy na syna naszego Paolo de Medici y Zep. Pragniemy Was zaprosić do wspólnej zabawy, wszak lwy skarlandzkie już czekają by zagrać kolejny utwór. Proszę więc się bawić całą noc. A kto chciałby przemówić, niechże da znak, a wszyscy ucichną - by słowo swe rzekł. Pamiętajcie więc, Medyceusze wracają na salony!


[Obrazek: Angelo+Zoffoli-The+Waltz.JPG]
[Obrazek: 5a54653ab7b66d1bgen.png]
[Obrazek: a61ba6a21dfb5abdgen.png]
Dzień cały minął nim opuściwszy zamek Buonconsiglio orszak kardynałka Cordoba dotarł do florenckiego pałacu Medici-Riccardi. Eminencja kardynał odziany w cappa magna podszyte gronostajem dosiadał pięknego kasztanowego rumaka rasy fryzyjskiej, którego nakryto purpurową kapą, bogato obszytą złotą nicią w herby kardynalskie szlachetnego właściciela. Rumak zaś Jego Eminencji prowadzony był przez koniuszego dworu książęcego, który służył Księciu Cordoba jeszcze w Sewilli. Świetności orszaku Jego Eminencji przydawali liczni dygnitarze i urzędnicy książęcy oraz kanonicy i prałaci Bazyliki Trydenckiej, którzy wraz z Arcybiskupem Cordoba wyruszyli do Florencji. Kardynał Cordoba przybywszy do wspaniałego pałacu Rodu Medyceuszy powitany został przez szambelana dworu wielkoksiążęcego, a następnie udał się do sali balowej gdzie zebrali się już członkowie Rodu Medycejskiego i Zapów. Kardynał skinął głową widząc Jego Aarcykatolicką Mość, po czym podszedł i serdecznie uścisnął dłoń gospodarza. Ród Cordoba od swych początków był Majordomusem Domu Medycejskiego w Skarlandzie, dlatego i teraz swą służbą i radą pragnie służyć tej starej rotryjskiej dynastii.

[Obrazek: e86253b67bc994f9gen.jpg]

[Obrazek: a61ba6a21dfb5abdgen.png]
[Obrazek: 636423_original.png]
Gdy na zegarze florenckiego ratusza zbliżała się północ, przez ulice toskańskiej stolicy praktycznie niezauważony przemknął czarny powóz. Ta czarna karoca niczym nie wyróżniała się od innych, często przejeżdżających po florenckich ulicach. Była jednak wyjątkowa ze wzgdu na mały złoty symbol na jej drzwiach: prezentował herb wielki Domu Medycejsko-Katalońskiego. Tajemnicza karoca dotarła na dziedziniec Pałacu Medici-Riccardi. Służba otworzyła drzwi, a z karocy wyłoniła się postać kobiety w czarnej sukni i czarnej koronkowej woalce, która ukrywała twarz podróżnej. Za dostojną damą wysiadły dwie dworki, również ubrane w suknie z najlepszego czarnego jedwabiu, które pilnowały by suknia ich pani prezentowała się należycie po opuszczeniu karocy. Gdy tajemnicza dama z dworkami zbliżyła się do szambelana, odsłaniła woalkę ukazując swe oblicze. A była to Jej Katolicka Mość, Królowa Eleonora, matka Jego Wielkoksiążęcej Mości.


Cytat:
Drogi Synu, Kochana Rodzino.

Chciałabym byście wiedzieli, że przybywam do Toskanii za namową Eminencji de Corodoba oraz na prośbę mojego syna Carlosa Lorenzo. Niestety nie mogę w obecnej chwili złożyć gwarancji, że wrócę do aktywnej działalności w świecie wirtualnym zwłaszcza teraz, gdy natłok obowiązków skutecznie mi to uniemożliwia. Pragę jednak uczestniczyć w tym podniosłym wydarzeniu i moją obecnością uświetnić zjazd Rodu, który wielu z nas tu zgromadzonych przez wiele lat budowało tworząc niezapomnianą i wspaniało historię Rodziny Medyceuszy i Zapów. Jeszcze raz serdecznie wszystkich witam.
[Obrazek: ba444a59a9ec733bgen.jpg]



Wasza Wielkoksiążęca Mość. Wybaczcie proszę, że uprzedzę Was jako gospodarza i powitam matkę Waszą Jej Katolicką Wysokość Eleonorę.

Pani, serce moje niezmiernie się raduje na Wasz widok. Jest mi niezmiernie miło, że wysłuchałaś próśb syna Twego oraz moich i przybyłaś do Florencji uświetniając swą osobą zjazd familii, której długi czas byłaś matką i nestorką. Jako wierny sługa Rodu Medycejskiego jestem uradowany, że tak licznie stawili się w Florencji członkowie dynastii Medycejsko- Katalońskiej oraz Medyceuszy i Zepów. Chcąc uświęcić tą pamiętną chwilę muzycy z Modeny, którzy służą na moim dworze odegrają hymn ku czci Prześwietnej Dynastii Medycejskiej.

Cytat:
[Obrazek: 2w5TC.png]

Wasza Arcychrześcijańska Mość Umiłowany Ojcze,
Wasza Katolicka Mość Czcigodna Babko,
Wasza Książęca Mość i Eminencjo Fernandzie,
Wasza Ekscelencjo Drogi Bracie,
Monsignore Ukochany Synu!


Niezmiernie raduje mnie fakt, że możemy razem się spotkać, bawić i ucztować, a przede wszystkim debatować o przyszłości naszego rodu. Szczególnie cieszę się z przyjazdu Jej Katolickiej Mości Eleonory - mojej drogiej babci, której mądrość jako władczyni Skarlandu zawsze podziwiałem. Tak bardzo brakowało Nam Ciebie w mikroświecie. Tuszę, że na dłużej zagościsz w Toskanii, a także zwiedzisz inne dobra Medyceuszy - Zepów zarówno w Państwie Kościelnym, jak i w innych krajach. Dziękuję również za przybycie Jego Książęcej Mości i Eminencji Fernanda Alvareza d'Este y Córdoba - wielkiego i wiernego przyjaciela Medyceuszy i Zepów. Nie sposób również pominąć i nie uściskać serdecznie mojego Brata - Biskupa Krakowskiego Filipa oraz Syna Tadeusza - dziedzica sieneńskiego.

Mam nadzieję, że nasze spotkanie przyniesie moc wspomnień z czasów, które słabo już pamiętam, jak i z tego okresu, który nie może mi być znany, a także mnóstwo pomysłów i wspaniałych idei na przyszłość.

Radość z rodzinnego zjazdu burzy jedynie fakt, że nie wszyscy członkowie Familii zdążyli się zjechać. Zaproszenia zostały rozesłane, teraz tylko pora oczekiwać na przyjazd pozostałych familiantów.

Przypadł mi w udziale zaszczyt prowadzenia obrad Zjazdu. Jego Arcychrześcijańska Mość i Eminencja Karol przekazał mi pewne punkty, które pragnąłby, ażeby zostały poruszone wśród członków naszej rodziny. Pierwszym z nich jest stworzenie nowej konstytucji Wielkiego Księstwa Toskanii. Bardzo proszę o zabranie głosu przez Głowę Rodu Medyceuszy i Zepów, naszego drogiego gospodarza, który przedstawi swoje wątpliwości odnoszące się do obecnie obowiązującej, oktrojowanej przez niego Konstytucji Wielkiego Księstwa Toskanii.

Jeżeli ktoś z Was, drodzy Familianci, posiada pewne zagadnienia, które chciałby poruszyć na Zjeździe, proszę aby przekazał je najpierw mnie w drodze prywatnej wiadomości. Ja z radością umieszczę je w programie obrad.


[Obrazek: 5330d3af4363ea79cf16b28fd87cf83d--freder...x-arts.jpg]

Kiedy to drzwi się uchyliły, a w drzwiach stanęła Jej Arcychrześcijańska Mość Eleonora, w sercu Karola zapłonęła tęsknota i chęć przywitania się z Matką. Tak też uczynił, delikatnie ucałował ją w dłoń, jak wypada synom królewskim oraz zaprosił Matkę do środka. Tam właśnie trwały huczne zabawy, przemówienia oraz rozpoczęcie obrad. Jego Arcykatolicka Mość, szarmanckim gestem przerwał wszystkim i przedstawił najdostojniejszego gościa tajże zabawy: Eleonorę, Królową Skarlandu.




[Obrazek: 2w3GQ.png]


Najdroższa Matko,
Drodzy goście!

Wielka chwila nastała w tym pałacu. Pełna radości i hałasu. Oto dziś bowiem, ponownie w swe włości zawitała córka naszego Ojca założyciela - Wawrzyńca Wspaniałego - a matka moja, Eleonora. Kobieta wielkiej godności i chwały. Ogromnie raduję się, a zarazem korzę, że dostąpiłem tak wspaniałego zaszczytu goszczenia swej Matki na tym zjeździe. Chwała więc niech będzie Medyceuszom!

Co do omówionej sprawy przez syna naszego Paolo. Uważamy, że konstytucja, dzieło prawne Don Lorenza jest w swej naturze dobre, ale w obecnych czasach przestarzałe. Chcemy zatem, aby zreorganizować podział władzy, tj. zaproponować kogoś za Wielkiego Kanclerza i nadać mu nowe prerogtywy, zreorganizować także system szlachectwa - tytułów i nadań oraz odnowić Wielkoksiążęcą tytulaturę. Na końcu chcieliśmy, ale to już względy estetyki, odnowić herb i dobrać hymn.
Tym chcemy, byśmy się zajęli w najbliższym czasie. Palącym problemem jest władza Wielkiego Księcia oraz jego "rządu". Jak nazwać urząd podporządkowany księciu (na pewno odpada signiora) i jakie prerogatywy można na nim scedować?
Stron: 1 2 3 4 5