Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pożar Apostolskiego Miasta
#1
[Obrazek: The_Cross_On_Fire_For_God-logo-53E51BBAB...go.com.png]

Pożar w Apostolskim Mieście Rotria


[Obrazek: Fire-At-Albion-Mill,-Blackfrias-Bridge,-...1505655060]


Jego Ekscelencja Pio Cesare de Medici uwielbiał spacerować przez Apostolskie Miasto nocą. Wizerunek podświetlonych kościołów przez lampy gazowe niezmiernie go uspakajał i wprowadzał w senny nastrój. Sekretarz Stanu wchodząc na wzgórze, gdzie znajdował się Pałac Apostolski zobaczył wielką łunę światła, która dochodziła zza Bazyliki św. Pawła. Biskup pomyślał, że to zapewne zabawy kończące lato w Państwie Kościelnym. Wszedł do swego mieszkania, nalał sobie kieliszek wina i usiadł naprzeciw wielkiego okna, z którego rozprzestrzeniał się widok na Patrymonium św. Pawła. Wiedział, że o drugiej w nocy śpią już wszyscy domownicy, więc nie musiał kryć się z swoim zamiłowaniem do nucenia religijnych pieśni. Siedząc w skórzanym fotelu zobaczył kolejną łunę, która dochodziła z Awentynu. Światło przypominało noworoczny wybuch fajerwerków, a nie ludyczne ognisko. Wtem za światłem pojawił się dźwięk ogromnego huku, który niemal nie zniszczył okien w Pałacu Apostolskim. Świstów i gwizdów nie było końca. Sekretarz Stanu zbiegł do apartamentów Jego Świątobliwości zobaczyć, czy wszystko jest w porządku. Po drodze spotkał Jego Eminencję Nicolo Dredera w stroju nocnym, którego również obudził "bombowy" budzik. Kapłani rozprawiali o tym co się dzieje w nocy, kiedy usłyszeli kolejny huk oraz otwierające się drzwi do apartamentów patriarszych. 

[Obrazek: image.jpg]

Weszli do niego i ujrzeli schowanego za wielkim łożem Ojca Świętego oraz wybite okna, a za nimi potężny zapach pożaru. Jego Świątobliwość w ostatniej chwili zdążył ukryć się za potężnym meblem, kiedy ujrzał wielką łunę światła wprost za okiennicą. Medyceusz zajrzał przez okno i zobaczył patriarszą stajnię całą w ogniu, a także płonące pomieszczenia służby patriarszej. Sekretarz Stanu i Prefekt Kongregacji natychmiast zabrali Ojca Świętego do kaplicy św. Jana Chryzostoma, która była centralną częścią Pałacu - bez okien i jakichkolwiek połączeń z zewnętrznymi ścianami nośnymi. Kardynał Dreder wezwał także Gwardzistów, aby przeszukali cały Pałac Apostolski w celu znalezienia sabotażysty, lub co gorsza, terrorysty czyhającego na życie Patriarchy Rotrii. Sekretarz Stanu posłał tylko urzędnika, aby dokonał analizy zniszczeń, pożarów i ustalił sprawcę tychże czynów. 

[Obrazek: elijah-priests-baal-82854-gallery.jpg]

Jego Świątobliwość, kardynał oraz biskup stanęli przed wielkim obrazem przedstawiającym Eliasza składającego ofiarę całopalną Bogu. De Medici opowiedział o nocnym spacerze oraz rzekomych ogniskach ludowych na peryferiach Apostolskiego Miasta, a także o wybuchu na Awentynie, który obserwował z okna mieszkania. Kardynała oraz Patriarchę obudził ten sam wybuch. Była już godzina trzecia w nocy. Ojciec Święty postanowił resztę nocy modlić się w zamkniętej kaplicy o bezpieczeństwo dla kraju. Kardynał Dreder nakazał zostać trzem pomniejszym prałatom z Ojcem Świętym, aby w jakiejkolwiek potrzebie go wspomagać. Sam z Sekretarzem Stanu zszedł do źródła ognia w Pałacu Apostolskim, do stajni koni, którą powoli ugaszali Ochotnicy z Straży Pożarnej Ojca Świętego. W międzyczasie kardynał Dreder ubrał purpuracką sutannę, zaś biskup Facibeni narzucił tabarro, coby nie narazić na zniszczenie nowej sutanny.



Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
Odpowiedz

#2
Wikariusz Generalny wraz z Sekretarzem Stanu przyglądali się jak Straż Ogniowa walczy z pożarem. Z pożarem, którego rozmiary przekraczały wszelkie wyobrażenia o tym strasznym żywiole. Ten strach był również potęgowany przez dźwięki wydawane przez konie w stajni, którym nie udało się uciec przed ogniem. Rozdzielmy się, biskup niech czuwa nad walką z ogniem, a ja sprawdzę co u Ojca Świętego. - oznajmił kardynał Dreder biskupowi de Medici, po czym udał się w stronę Pałacu Apostolskiego. Krztusząc się, przedzierał się przez kłęby dymu, które pokryły korytarze rezydencji Biskupa Powszechnego. Cholera jasna, moje oczy, zaraz oślepnę. - pomyślał i niemalże po omacku zbliżył się do kaplicy, gdzie ukrył się Ojciec Święty. Zapukał trzy razy do drzwi, co było umówionym znakiem, aby do kaplicy nie wszedł nikt niepożądany, lecz nikt nie otwierał. Zapukał raz jeszcze - zero reakcji. Kardynał postanowił wyważyć potężne drzwi do prywatnej kaplicy patriarszej. Udało się, zamek poddał się pod trzeciej próbie uderzenia i drzwi otwarły się. Z ogromnym bólem ręki Wikariusz podbiegł do Ojca Świętego, który leżał nieprzytomny obok klęcznika, przy ołtarzu. Wasza Świątobliwość, to ja, Wasz Wikariusz, Ojcze Święty! - wykrzyczał, lecz Klemens IV był nieprzytomny, nie reagował. Podobnie jak pozostali Prałaci. Prawdopodobnie nieużywany od wielu lat system wentylacji musiał się zatkać, co uniemożliwiło wydostanie się dymu, który nagromadził się w kaplicy. Kardynał wziął Patriarchę na ramie i o własnych siłach wyciągnął go z kaplicy, w głębi serca odmawiając Litanię do Wszystkich Świętych. Boże, spraw żeby przeżył! - krzyczał głośno, po czym rozpoczął nawoływać o pomoc. Na szczęście z na przeciwka ukazały się ludzkie sylwetki. - Mikołaju! Eminencjo! - słuchać było z daleka. Tu jeste... - po czym Kardynał stracił przytomność i wraz z Ojcem Świętym runęli na twardą, marmurową posadzkę Pałacu Apostolskiego.

***

- Mikołaju, przyjacielu! - usłyszał znajomy głos Wikariusz - W końcu się obudziłeś. Już myślałem...
- Co z Patriarchą? - urwał w połowie zdania Dreder.
- Wszystko dobrze, stracił przytomność od nadmiaru dymu. Dobrze, że w porę się tam zjawiłeś. Inaczej trwałoby już sede vacante... - odpowiedział de Medici.
- Bogu niech będą dzięki, cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło. - radośnie oznajmił Wikariusz Generalny, po czym się przeżegnał. - A co z tymi trzema Prałatami?
- Niestety, Pan zabrał ich do siebie. - wyjawił w smutnym tonie Sekretarz Stanu. - Musisz zadbać o siebie, Eminencjo. Masz złamaną rękę i liczne siniaki na głowie. Wracaj do zdrowia, idę jeszcze raz odwiedzić Ojca Świętego i muszę zabrać się za szacowanie strat. No i Gwardia zajmuje się poszukiwaniami podpalacza. Jesteśmy niemal pewni, że pożar zaczął się rozprzestrzeniać od niewypałów z czasów wojny skarlandzkiej. Z Panem Bogiem!
Jego Eminencja 
Mikołaj kardynał Dreder SJ
Wikariusz Generalny

[Obrazek: 14101934_nicolodreder2.png?w=1100]
Odpowiedz

#3
Jego Ekscelencja Michelangelo Piccolomini podróżował swoim automobilem z Sieny do Apostolskiego Miasta Rotria, gdy z daleka ujrzał płomienie szalejące nad miastem.
-Mój Boże! - zakrzyknął, widząc, co się dzieje. Dość długo książę Piccolomini był poza stolicą, złożony realiozą leżał w pałacowym łożu w swoim Księstwie. Gdy dojechał na miejsce, od razu spotkał się z Wikariuszem Generalnym i zaczął wypytywać się o szczegóły katastrofy. Jako Wielki Inkwizytor z pewnością rozpocznie śledztwo, aby wykryć sprawców pożaru. Piccolomini podejrzewa czy sprawcą nie jest ekskomunikowany były rotryjski duchowny - mason - który przebywa obecnie w Suderlandzie. Książę Piccolomini powziął także ostatnio informacje o stworzeniu wrogiej Kościołowi organizacji. Może to ich członkowie stoją za atakiem. Nic nie wiadomo.
Odpowiedz

#4
Gonfalonier jak zwykle spał w koszarach. Na dźwięk wybuchu zadziałał instynktownie: chwycił leżący zawsze pod poduszką rewolwer i wybiegł na korytarz. Tam jeden żandarmów zameldował mu o pożarze w okolicach Pałacu Apostolskiego. Orański zbladł jak ściana 
-Ten wybuch?...-wyszeptał  .
-Spokojnie Ekscelencjo to dochodziło z Awentynu.-powiedział zza pleców adiutant,także obudzony wybuchem.
-Jedziemy to sprawdzić -wydał rozkaz książę.
Po upływie kilku chwil na dziedzińcu uformował się kilkudziesięcioosobowy oddziałek konny który wyruszył w stronę wyraźnie rysującej się łuny. Na miejscu okazało się że wysadzono kościół św Sabiny. Podpalono też przytułek dla ubogich znajdujący się przy kościele. 
-Giordano, jedź do Straży Ogniowej! Reszta za mną-krzyknął Maurycy.  
Przed płonącym budynkiem gromadzili się ludzie którym udało się o własnych siłach. Niektórych personel siłą powstrzymywał od ponownego wejścia w płomienie. Książę kazał trzem ludziom zostać  i pomóc. Pod uderzeniami kolb karabinowych puściły drzwi, Natychmiast żołnierzy uderzyła fala gorąca i dymu. 
-Idziemy-warknął gonfalonier. 
Żandarmi znaleźli i pomogli wyjść ponad dwudziestu osobom. Potem akcję przejęła Straż, a ludzie Orańskiego zostali aby zabezpieczyć jej działania podczas gdy on sam pojechał do Pałacu zorientować się w tamtejszej sytuacji.
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz

#5
[Obrazek: FJSheen%20at%20desk.jpeg]

Sekretarz Stanu wpatrywał się w okno swojego gabinetu w Pałacu Kwirynalskim. Widział wielkie kłęby dymu, które trawiły Apostolskie Miasto. Kiedy Straż Ogniowa zapewniła go, że dogasi pożar i może spokojnie spisywać adnotacje na temat chaosu, który trapi Rotrię, biskup udał się natychmiast do Pałacu Kwirynalskiego. Tam, na swojej wielkiej mapie Państwa Kościelnego zarysowywał miejsca, gdzie według jego intuicji wybuchły niewypały. Kiedy wypatrywał w oknie kolejne punkty, do gabinetu wszedł Kapelan Jego Świątobliwości Jorge Martinez, skarlandczyk. Był jednym z notariuszy Sekretariatu Stanu. Biskup de Medici czekał na raport z miejsc wypadku... Niestety takiej wiadomości się nie spodziewał. Uważał, że w kaplicy św. Jana Chryzostoma Ojciec Święty jest bezpieczny jak w sejfie... I był jak w sejfie. Prawie się udusił z braku świeżego powietrza. Tym bardziej martwił go stan i Jego Świątobliwości i Eminencji Dredera, a także trzech zmarłych familiares. Od razu zakluczył gabinet, wziął swoją tekę i karocą pognał do szpitala Bambino Gesu, gdzie obaj kapłani przebywali.

Sekretarz Stanu upewnił się o stanie zdrowia pacjentów u lekarza prowadzącego, ks. Giuseppe Massa. Najsamprzód odwiedził Jego Eminencję Nicolo Dredera, który z urazem ramienia i głowy trafił na parter szpitala. Upewniwszy się co do zdrowia swojego przyjaciela Medyceusz udał się do swego krewnego, Patriarchy Klemensa IV. Pokój Ojca Świętego strzegło ośmiu gwardzistów apostolskich. Sekretarz Stanu ukłonił się im i wszedł do pokoju, gdzie spał Ojciec Święty. Zranienia oraz siwa twarz Ojca Świętego świadczyły, że jeszcze chwila w kaplicy i zaistniałaby potrzeba pochowania kolejnego Patriarchy. Biskup usiadł przy łóżku Patriarchy, odmówił różaniec i wyszedł ze szpitala. Śpieszył się, wszak na godzinę 18.00 miał pojawić się na koronacji nowego Króla Dreamlandu. 

Wchodząc do swojego apartamentu w Pałacu Apostolskim spotkał biskupa Romeriniego, podsekretarza w Sekretariacie Stanu. Przygotował on wstępny raport i analizę tego, co wydarzyło się w nocy. Biskup de Medici nakazał przygotować salę audiencyjną do konferencji prasowej, która miała odbyć się jeszcze dziś w późnych godzinach wieczornych, od razu po powrocie z koronacji króla Dreamlandu. Biskup Romerini skinął głową i odszedł w kierunku ruin apartamentów patriarszych. De Medici zapalił cygaro, nalał sobie koniaczka do kieliszka i usiadł w fotelu. Czytając raport nie mógł uwierzyć w to, co czyta. Nagle z ręki wypadł mu kieliszek koniaczka...
Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
Odpowiedz

#6
Jak kształtuje się sytuacja? Czy pożar został ugaszony? Mamy duże straty?
Odpowiedz

#7
[Obrazek: The_Cross_On_Fire_For_God-logo-53E51BBAB...go.com.png]

Pożar w Apostolskim Mieście Rotria


[Obrazek: the-fall-of-troy-887543-en-max.JPG]


Jego Ekscelencja Pio Cesare de Medici lubił wypić kieliszek koniaczka. Nawet dwa, jeśli humor mu dopisywał. Czytając raport o zniszczeniach pierwszej nocy pożarów nie zdążył nawet zanurzyć ust w alkoholu. Spoglądając na straty Państwa Kościelnego i punkty, które zostały spalone biskup nie mógł utrzymać kieliszka. Alkohol wylał się na biały fotel z zamszu, zaś szkło roztłukło się w drobny mak na cedrowej podłodze. Z zapartym tchem oglądał kolejne fotografie zniszczeń, analizy strat w ludziach, wydzielanie się dymu, siarki, prochów i smogu. Po chwili letargu ogarnął się, wszak był już spóźniony na koronację Króla Macieja II w Dreamlandzie. Czem prędzej zabrał raport do teczki i udał się w lot do Dreampolis. Stamtąd zapragnął jak najszybciej wrócić do Rotrii opanowywać sytuację. Niestety, wieczorne loty zostały wstrzymane z powodu porywistych burz z piorunami. Sekretarz Stanu został zmuszony do odwołania nocnej konferencji oraz nocnego spoczynku w najbliższym hotelu. Rano zapragnął wrócić do Apostolskiego Miasta. Poinformował tylko Eminencję Orańskiego o całej sytuacji i jako Kamerlinga prosił o monitorowanie sytuacji w Państwie. Podziękował także za odprawienie Uroczystej Celebry w intencji Ojca Świętego oraz Eminencji Dredera.

[Obrazek: 9ed15d1bd235ba38b27337647566d26b.jpg]

Noc z soboty na niedzielę nie była szczęśliwa dla mieszkańców Rotrii. Wystraszeni wielkimi pożarami ludzie chowali się w piwnicach lub opuszczali Apostolskie Miasto wyjeżdżając na wieś. Jego Świątobliwość wybudził się z śpiączki, jednak lekarz prowadzący, ks. Massa poprosił, by Patriarcha był hospitalizowany przez kilka najbliższych dni. Eminencja Nicolo Dreder, poczuwszy się lepiej wrócił pilnować Pałacu Apostolskiego, a także zbierać to co zostało z Patriarszych Apartamentów. Nieustannie był na łączach z Sekretarzem Stanu. Niestety, około godziny drugiej przez Welię przeszedł kolejny wielki huk, jakby zadrżało sto niderlandzkich armat. Ze wzgórza Kwirynalskiego pojawiła się łuna światła, która oplotła ścisłe centrum Apostolskiego Miasta. Eminencja Dreder patrzył z okna swojego mieszkania na płonącą wieżę kościoła rektoralnego św. Augustyna, znajdującego się w pobliżu Pałacu Kwirynalskiego. Kolejne fajerwerki pojawiły się już poza Apostolskim Miastem, we wsi Formisole. Kilka minut później oddziały Straży Ogniowej gasiły pożary w najbiedniejszej części Miasta - tzw. "Zabishofa". Około czwartej nad ranem pojawiła się ostatnia łuna z kierunku Eskwilinu. Wzgórze znajdujące się najbliżej Pałacu Apostolskiego płonęło jak stos pod heretyków. Na Plac przed Bazyliką św. Pawła leciały kawałki cegieł, dachówek, metali, bruku. Deszcz przedmiotów obił się o dach Bazyliki oraz Pałacu siejąc strach wśród żołnierzy. Na szczęście po pięciu minutach deszcz skończył się i nad miastem zapanowała głucha cisza.

[Obrazek: Bernardo_Bellotto_BEB002.jpg]

Następnego dnia Eminencja Dreder usilnie próbował skontaktować się z biskupem de Medici. Niestety potężna burza z rana zerwała trakty sieciowe w Dreampolis i niemożliwy był kontakt z Rotrią. Sekretarz Stanu całą noc modlił się, aby ten horror się skończył. Niestety, najbliższy lot mógł odbyć się wieczorem, dlatego postanowił lecieć do Republiki Magnifikatu, gdzie umówiony był podpisać traktat w imieniu Rotrii. Późnym wieczorem wracał już do Apostolskiego Miasta. Lądując około godziny drugiej w nocy widział kolejne ogniska w mieście. Przeraził się. Stawiając nogi na lotnisku natychmiast zażądał organizacji konferencji w godzinach popołudniowych. Sam zaś jechał w miejsce pożaru.


Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
Odpowiedz

#8
Na wieść o strasznych rzeczach, trochę spóźnieni przybyli ksiądz Taddeo że swoim synem księdzem Adalbertusem. Parę dni temu szykowali się w Sienie do pieszej podróży do Teplic w Sarmacji. Ksiądz Taddeo od razu, gdy zobaczył co się dzieje wziął się za robotę. Wieloletnie służba w wojsku Sarmacji robi swoje. Tadeusz od razu pomógł w selekcji rannych, którzy pierwsi mieli być ewakuowani do szpitali. Od dzisiejszego ranka nie miał na nic czasu, oprócz niesienia pomocy ofiarom pożaru...
(-) ks. prał. Taddeo von Hippogriff-Piccolomini SJ
Prefekt Kongregacji ds. Dyscypliny
Kapelan Honorowy Jego Świątobliwości
General Ordinis Societau Iesu
[Obrazek: 2WA7W.png]
Odpowiedz

#9
Gonfalonier zdwoił patrole w mieście i dał znać żandarmom z okolic Apostolskiego Miasta aby zatrzymywali wszystkich jadących do niego z materiałami łatwopalnymi. Żołnierze nadal pomagali ratować ludzi z pożarów. 
Kiedy książę wieczorem wracał do kwatery w ciemności zobaczył płomień pochodni. Pomyślał że to może być patrol pieszy więc zwołał umówione hasło: Welia!. Nikt mu nie odpowiedział.
-Podpalacz- zwołał Orański i wyciągnął rewolwer.
-Stój-krzyknął. 
Postać poderwała się do biegu przez podwórka kamienic.
-Wiem jak to objeść!- krzyknął jeden z konnych.
-Weź dwóch ludzi i jedźcie, a reszta z koni-wydał dyspozycje Gonfalonier.
Konie zniknęły w mroku, piesza grupa pobiegła za uciekinierem. Człowiek był sprawny gdyż przeskakiwał przez płoty jak kozica i byłby uciekł gdyby krzyki ścigających nie zbudziły kilku okolicznych mieszkańców którzy zastąpili gagatkowi drogę. Zatrzymany został zabrany na przesłuchanie.
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz

#10
Dziś widziałem jak się pali moja ulubiona piekarnia...
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Silnik forum © MyBB 2002-2019 Polskie tłumaczenie © MyBB PL 2007-2019 Styl © iAndrew 2016-2019 Edit © Axwell 2017-2019