Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pożar Apostolskiego Miasta
#21
Nie trzeba robić sobie problemu. Mamy swoje skuteczne sposoby nawadniania awaryjnego.
(-) ks. prał. Taddeo von Hippogriff-Piccolomini SJ
Prefekt Kongregacji ds. Dyscypliny
Kapelan Honorowy Jego Świątobliwości
General Ordinis Societau Iesu
[Obrazek: 2WA7W.png]
Odpowiedz

#22
Apostolskie Miasto powoli wraca do normalności, na ulicach można spotkać mieszkańców, którzy zaczynają odbudowywać swoje mieszkania oraz robotników, którzy sprzątają zgliszcza po pożarze. Czwartek był dniem pięknym i słonecznym, w iście rotryjskim klimacie. Niestety atmosferę tego pięknego i słonecznego dnia psuje smród spalenizny, który snuje się ulicami miasta. Już o poranku Sekretarz Generalny oraz Wikariusz Generalny, z eskortą Gwardii, udali się na rekonesans ulicami Apostolskiego Miasta. Szacowali straty - zarówno materialne jak i personalne - które biskup de Medici potrzebuje do raportu. Co chwilę w rubryce "zmarli" pojawiało się nowe nazwisko. Obaj duchowni doszli do wniosku, że dla ofiar tej katastrofy Stolica Apostolska zorganizuje wspólny pogrzeb, a jego koszty będą pokryte z funduszów Stolicy Apostolskiej. Będzie to wyraz wsparcia dla rodzin ofiar, które i tak sporą część swoich funduszy muszą przeznaczyć na odbudowę domostw, a pochówek bliskiej osoby również wymaga nakładów finansowych. Gdy de Medici oraz Dreder zakończyli obchód miasta, udali się w stronę automobilu przeznaczonego dla pracowników Kurii i udali się w odwiedziny do Ojca Świętego. Automobil ten był prezentem dla Kurii Rotryjskiej od małej, trydenckiej manufaktury zwanej Fabbrica Rotriana Automobili Tridento i w ogromnym stopniu ułatwiał pracę pracownikom Kurii, chociaż nieliczni otrzymali przywilej prowadzenia tego pojazdu. 

Duchowni w momencie, gdy dotarli do miejsca gdzie przebywa Ojciec Święty, udali się na krótką modlitwę do kaplicy, znajdującej się na terenie tego kompleksu. Modlili się w intencji narodu rotryjskiego, ale przede wszystkim o zdrowie dla Klemensa IV. Stan zdrowia Biskupa Rotrii był nadal ciężki, chociaż powoli wraca on do sprawności. Mimo wszystko wciąż ma problemy z mową i pamięcią. Mając na uwadze dobro Ojca Świętego, Sekretarz Stanu oraz Wikariusz Generalny, podjęli decyzję, że nie będą z Patriarchą rozmawiać o zniszczeniach w Apostolskim Mieście, dla dobra jego stanu zdrowia. Po krótkiej rozmowie, pomogli oni Ojcu Świętemu zjeść posiłek oraz wspólnie odmówili różaniec. Gdy lekarz, opiekujący się Klemensem zalecił mu odpoczynek, kardynał oraz biskup pożegnali się z Patriarchą i ruszyli w kierunku gabinetu, gdzie urzęduje kardynał von Salza, Generał Zakonu Krzyżackiego, który to czuwa nad bezpieczeństwem Głowy Kościoła. Przy filiżance herbaty omówili oni aktualną sytuację panującą w Rotrii oraz wzięli pod rozwagę różne scenariusze odnośnie tego pożaru. Von Salza wskazał na planie Apostolskiego Miasta przebieg podziemnego zespołu tuneli, który powstał kilka wieków temu, aby w razie zagrożenia zapewnić patriarsze szybką ewakuację. Od czasów wojny ze Skarlandem zespół tych tuneli był nieużywany i złożono w nim amunicję oraz proch strzelniczy, a następnie zasypano większość wejść.
- Przecież to niemożliwe, żeby pożar powstał dzięki tym niewypałom. Tam nie ma tlenu, a ściany są wyłożone grubą skałą. Ogień tego nie pokona. - odparł zdziwiony tą tezą de Medici.
- Mogło nastąpić tam zjawisko samozapłonu, materiały zapaliły się w skutek panującego tam, specyficznego ciśnienia, a ogień znalazł sobie ujście poprzez kanały wentylacyjne, bowiem nie wszystkie z nich zostały zasypane. - wyjaśnił z wojskowym spokojem von Salza.
- Nie, to możliwe. Tam panuje ogromną wilgoć, która przez kilkaset lat wsiąkła w proch, pozbawiając go przy tym właściwości wybuchowych. - wtrącił się do dyskusji Dreder.
- Spójrzcie na mapę. Pożary wybuchały dokładnie w miejscach, gdzie były składane niewypały. - bronił swojej tezy von Salza. - albo ktoś chce, żebyśmy tak myśleli. 
- Sugerujesz Eminencjo, że mamy doczynienia z podpalaczem?
-  I to niejednym zapewne. Współpracujemy z Gonfaloniere i prowadzimy równolegle śledztwo, niestety wszystkie tropy prowadzą do nikąd i opieramy się tylko na przypuszczeniach. Mieszkańcy również nic nie wiedzą. Wszak pożary wybuchały w środku nocy, kiedy wszyscy spali i w miejscach, gdzie patrole Gwardii Apostolskiej nigdy się nie zapuszczają. - oznajmił na koniec von Salza. 

Kardynał Dreder i biskup de Medici pożegnali się z zakonnikiem i w milczeniu udali się w stronę ich automobilu. Obaj całą drogę powrotną spędzili w milczeniu, rozważając informacje otrzymane od kardynała von Salzy.
Odpowiedz

#23
Od rana Gonfalonier odbywał przegląd posterunków na rogatkach miasta. Na jednym z nich spotkał swego znajomego z czasów panowania w Wenecji.
-Co ty tu robisz?-zapytał spokojnie Orański zasiadając z konia.
-Nie tutaj, Wasza Dostojność.- wyszeptał Wenecjanin
-Więc porozmawiamy u mnie-powiedział książę pomagając przybyszowi wyrażać się na swojego konia.
Jechali przez zarządzające się do życia miasto.
-To chyba nareszcie koniec-westchnął zadowolony jeden z żandarmów.
-Nie podobała ci się wdzięczność ludu, szczególnie jego pięknej części.-zapytał uśmiechając się jadący obok niego towarzysz.
-Gadajcie, gadajcie. Co będzie zobaczymy. Na mój nos tą przerwą chcą nas uśpić. Musimy ich wyprzedzić-zgasił rozmowę Gonfalonier.
Już w kwaterze, przy zamkniętych drzwiach stary szpieg mógł wszystko wyjaśnić.
-Jak usłyszałem tym że u was tak gorąco jak najszybciej siadłem w pociąg i jestem. Mam tu stare zawodowe kontakty. Pomyślałem że może mi się udać wyśledzić kto za tym wszystkim stoi.
-Doskonale. Działań-radośnie  powiedział Orański.
-Jednak nic za darmo.-nie okazując jakichkolwiek emocji rzekł tajniak
Maurycy podał mu sakiewkę. Wenecjanin zjinął głową i opuścił siedzibę żandarmerii.
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz

#24
Po wyjeździe dostojników, ale za ich aprobatą, w nocy Gwardia przeniosła Jego Światobliwość w inne miejsce.
Przenosimy zostały wymuszone środkami bezpieczeństwa
Jego Eminencja
Andream kardynał von Salza

Kardynał diakon Kościoła Świętego Jana Chrzciciela
Wielki Mistrz Zakonu Rycerskiego Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie

[Obrazek: 2U78e.png]
Odpowiedz

#25
O północy ponownie widać jakiś ogień w okolicach Zamku Św. Anioła. Pożar trawi też dzielnicę Barberinich i Via di Celestino.
Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
Odpowiedz

#26
Waregowie w liczbie 1000 oraz ja dotarliśmy do Antwerpii. Natychmiast rozporządziłem patrole w całym mieście.
(-)Cesarz Franz II Wadar vel Cesarz Jan I Bizantyjski

Basilleus i Autokrator

Kurator Wielki W Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Członek Zakonu Krzyżackiego
Odpowiedz

#27
Nocny pożar był tragiczny w skutkach. Pochłonął życie 12. mieszkańców Apostolskiego Miasta oraz 4. członków Straży Ogniowej. Na szczęście udało się go opanować przed południem, jednak ponownie mamy doczynienia ze sporymi stratami materialnymi. Ucierpiał między innymi, zabytkowy mur obronny miasta, pochodzący z XV wieku. Pod wpływem pożaru zawalił się liczący niespełna kilometr odcinek muru oraz brama wjazdowa. Oprócz tego ogień strawił 14. domów mieszkalnych, hotelik, przytułek dla ubogich, sierociniec oraz zbrojownię Gwardii Apostolskiej znajdującą się w tamtym rejonie. Spłonęły dwie, wiekowe karczmy, popularne wśród mieszkańców tamtejszej dzielnicy. Z raportu Straży Ogniowej wynika, że około 80% budynków kwalifikuje się o wyburzenia, a remont pozostałych jest możliwy, lecz kosztowny. Wielce prawdopodobne jest, że wkrótce robotnicy wyburzą ruiny spalonych nieruchomości. 

Regent Stolicy Apostolskiej zapewniał mieszkańców spalonej dzielnicy, że Kuria zapewni im nocleg, do czasu odbudowy ich mieszkań, lecz najprawdopodobniej mieszkańcy uzyskają schronienie poza granicami Apostolskiego Miasta, gdyż przytułki we Wiecznym Mieście pękają w szwach. W związku z tym w Radiu Rotryjskim pojawił się apel Sekretarza Stanu do mieszkańców wiosek na przedmieściach Rotrii, aby w miarę możliwości przyjmowali do swoich domostw mieszkańców pogorzeliska. 

W skutek pożaru ucierpiała również zachodnia, zabytkowa elewacja Bazyliki Laterańskiej, której elementy zaczynają odpadać. Na szczęście pozostała część świątyni jest bezpieczna i wierni mogą z niej korzystać w każdej chwili. Robotnicy już od godzin porannych zajmują się konserwacją zachodniej ściany, a Kuria apeluje o dobrowolne datki na rzecz jej konserwacji. Ponadto został wydany zakaz używania zapałek w miejscach publicznych oraz palenia tytoniu, aby uniknąć kolejnego pożaru. Z kolei Gwardia Apostolska, specjalnie wynajętymi automobili, zwanymi cysternami, dowozi wodę czerpaną ze studni znajdujących się ponad 40 km od granic Wiecznego Miasta, gdyż tutejsze rezerwy wodny - zarówno pitnej jak i przemysłowej zostały wyczerpane do zera. Robotnicy-ochotnicy rozpoczęli wykopywanie zbiornika na rezerwy wody, na wypadek kolejnego pożaru i woda dowożona cysternami zostanie umieszczona w nim. 


Jego Eminencja 
Mikołaj kardynał Dreder SJ
Wikariusz Generalny

[Obrazek: 14101934_nicolodreder2.png?w=1100]
Odpowiedz

#28
[Obrazek: 1945_Frauenkirche_RampischeStrasse.jpg]

Sekretarz Stanu był już wyczerpany. Myślenie o wszystkim co się dzieje w Apostolskim Mieście całkowicie odebrał mu apetyt. Całkowicie odrzucił też popijanie popołudniowego koniaczka z kurialistami. Nie miał na to czasu. Jeździł od miejsca wybuchu do miejsca wybuchu z kard. Drederem i notował historię, spis ofiar oraz straty. Kiedy wraz z Wikariuszem Generalnym automobilem pojechali do sierocińca sióstr szarytek, który zawalił się, czuł w sercu niepokój. Wybuchnął mocnym płaczem, kiedy zobaczył ciało martwej dziewczynki, mającej około 5 lat. Silniejszy i fizycznie i psychicznie kard. Dreder, będący tyle lat żołnierzem, poklepał przyjaciela po ramieniu, zabrał jego notes do spisywania strat i odprowadził do automobilu, który zawiózł go do Palazzo di Medici niedaleko Piazza Navona. Tam prywatni budowniczy odbudowywali już spaloną kuchnię. Udał się jednak do kaplicy, aby pomodlić się modlitwą brewiarzową, ofiarować Bogu to co się dzieje oraz zwyczajnie odpocząć.

Po którejś godzinie modlitw o cichą i bezpieczną noc Medyceusza oświeciło. Przecież nikt nie wchodził do zapieczętowanego gabinetu Jego Arcykatolickiej i Wielkoksiążęcej Mości Karola II Szalonego, zamkniętego od razu po śmierci kardynała. Był pedantem w modzie i pedantem w dokumentach. Chował wszystko i odnotowywał gdzie, co i jak zostało schowane. Na pewno w jego gabinecie są jakieś plany ataku na Apostolskie Miasto. Natychmiast zerwał się i ruszył barokowym korytarzem patrząc w twarze wszystkim władcom Skarlandu i Toskanii. Stojąc przed drzwiami do gabinetu oszalałego na punkcie własnego ego króla odmówił egzorcyzm do św. Michała Archanioła i wszedł.

Wszędzie było pełno kurzu. Po zmarłym kardynale leżała tylko jego ulubiona peruka oraz wojskowy surdut paradny w kolorach złota i purpury. Dziwak - pomyślał de Medici. Przeszukiwał szafki oraz szuflady - znajdował puste lub i pełne butelki z najdroższym koniakiem, najlepsze toskańskie cygara - a nawet rękawiczki, pantofle i pończochy. Wyrzucał wszelkie akta finansowe, kościelne dekrety, spisy patriarsze i książki historyczne. Ani śladu jednak dokumentów wojskowych. Jednak za kapliczką św. Karola Boromeusza w gabinecie znajdowała się półka z dokumentami wojskowymi. Wyciągnął potężny zestaw akt i nie czekając pojechał do miejsca, gdzie kard. von Salza ukrywał Ojca Świętego. Tam też zatelefonował do kard. Dredera i poprosił go spotkanie. Nastała jednak noc. A noc nie była ciemna, jednak mieniła się kolejnymi kolorami ognia...
Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
Odpowiedz

#29
Ratunku! Uciekajcie! Pomocy! Powtarzana w kółko sekwencja tych wyrazów, wlatująca do pokoju Wikariusza Generalnego, przez lekko uchyloną okiennicę, obudziła go. Co się dzieje... Oby nie znowu pożar... - rzekł pod nosem Dreder i czym prędzej wstał z łóżka i popędził do okna. Dobry Boże, czy to kara za grzechy ludzkości? - rzekł przerażony na widok tego, co zobaczył za oknem. A tam potężny, niczym Bazylika Laterańska, ogień trawił okoliczne zabudowania. Wikariusz pośpiesznie ubrał się w sutannę i co sił popędził do apartamentu Sekretarza Stanu. Biskup zmęczony wydarzeniami ostatnich dni spał jak zabity. Kardynał długo musiał dobijać się do drzwi jego mieszkania nim go zbudził. Po krótkiej rozmowie obaj duchowni wzięli do ręki plan Apostolskiego Miasta, aby opracować plan ucieczki dla mieszkańców płonącego rejonu.
- Spójrz, ten most spłonął, podobnie jak położony na wschodzie most św. Józefa. - wskazał palcem de Medici na mapę.
- Rzeczywiście, mieszkańcy nie mają zbyt wielu dróg ucieczki przed ogniem. Pożar blokuje nim ucieczkę w kierunku centrum miasta, ucieczka na przedmieścia również jest niemożliwa... - uciął w połowie zdania Dreder, jednocześnie głaszcząc się pod długiej brodzie, którą chcąc nie chcąc zapuścił w ostatnim czasie.
- Ekscelencjo Regencie! Otwórzcie! - przerwał rozmowę tajemniczy głos, którego właściciel dobijał się do drzwi. Pio postanowił mu otworzyć, a tam ujrzał Silvestra Rossi - starszego pana, lekko zmęczonego życiem, który był jednym z dowódców Straży Ogniowej. W całym Apostolskim Mieście brakuje wody! Obecny pożar pochłonął nasze rezerwy, które zwoziliśmy przez ostatnie kilka dni. - oznajmił duchownym, których twarze w tym momencie stały się blade jak karta papieru.
- A-a-ale jak to? - wyjąkał przestraszony Dreder. - przecież te rezerwy miały starczyć na kilkanaście godzin walki z ogniem, a tutaj nie minęła nawet godzina od początku waszej akcji.
- To sabotaż, ktoś spuścił całą wodę ze zbiornika i po prostu spłynęła ulicami miasta. - 0znajmił Rossi.
- Panie, wytłumaczcie mi jak, ot tak sobie, może zwykły obywatel wejść na obszar jednego z najważniejszych w chwili obecnej miejsc dla bezpieczeństwa Stolicy Apostolskiej i spuścić całą wodę ze zbiornika? - głośno wykrzyczał de Medici.
- Ekscelencjo, zbiornik był stale pilnowany przez czterech gwardzistów.
I gdzie oni byli w tym czasie? - wtrącił z ironią Dreder
- Zostali zamordowani. - oznajmił z ogromnym smutkiem Silvestre Rossi, zaś duchowni spojrzeli z przerażeniem na siebie. - i to z premedytacją, ktoś wyciął im nożem na czole dwie litery.
- Jakie?
- L i F.
Dreder usłyszawszy te inicjały wyraźnie zbladł, a jego głowę nawiedziły wspomnienia sprzed wielu lat. To niemożliwe, to niemożliwe, to nie jest możliwe...
Jego Eminencja 
Mikołaj kardynał Dreder SJ
Wikariusz Generalny

[Obrazek: 14101934_nicolodreder2.png?w=1100]
Odpowiedz

#30
Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego polecił wybudować pięć szpital polowych poza terenem miasta. Opiekę zapewniały zakonnice i sluzebni, a ochroną zajęli się rycerze zakonne. Kardynał von Salza otworzył rwonierz wszystkie niezniszczne budynki dla ludnosci, która mogła się tam przespać, coś zjeść i napić się wina lub piwa, wody nie było.
Kobiety, dzieci i starcy, którzy odpoczęli byłi ewakuowani poza miasto do obozów zorganizowanych przez Zakon.
Z mężczyzn formowane, pod dowództwem rycerzy zakonnych, brygady budowlane do przechowywania i sprzątania miasta. Niestety nie wszyscy mężczyźni chwil pomagać w ratowaniu miasta
Jego Eminencja
Andream kardynał von Salza

Kardynał diakon Kościoła Świętego Jana Chrzciciela
Wielki Mistrz Zakonu Rycerskiego Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie

[Obrazek: 2U78e.png]
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Silnik forum © MyBB 2002-2019 Polskie tłumaczenie © MyBB PL 2007-2019 Styl © iAndrew 2016-2019 Edit © Axwell 2017-2019