Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 2
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pożar Apostolskiego Miasta
#61
Dobrze, zrozumiałem.
(-)Cesarz Franz II Wadar vel Cesarz Jan I Bizantyjski

Basilleus i Autokrator

Kurator Wielki W Rzeczpospolitej Obojga Narodów

Członek Zakonu Krzyżackiego
[-] 1 użytkownik lubi ten post.
  • Maurycy Orański
Odpowiedz

#62
Przez dwa dni trwały przesłuchania pojmanych. Twardzi ludzie nie dawali się złamać. W tym samym czasie w wiejskiej kwaterze Franchettiego podjęto decyzję o ich odbiciu, a gdy to nie będzie możliwe zabiciu, ponieważ przetrzymywani wiedzieli zbyt dużo.  
Kilka godzin później nocna warta przy bramie komendy głównej usłyszała silnik ciężarówki.
-Do środka. Daj znać księciu-szepnął drugiemu jeden z wartowników. Tym czasem samochód przyspieszył i z piskiem opon wyhamował przed bramą. Wyskoczyło z niego kilkunastu uzbrojonych ludzi, w mniej niż pół minuty wyważyli drzwi iw biegli na dziedziniec powitani słabym ogniem obudzonej części załogi, od które został ranny zaledwie jeden intruz. Reszta nieustraszenie wpadła do drzwi prowadzących do cel więziennych. Tam starli się z osobiście dowodzonym przez gonfaloniera czteroosobowym oddziałem, który w pierwszym zaskoczeniu zabił trzech konspiratorów. wywiązała się krótka wymiana dnia w czasie której żandarmi zostali zmuszeni do odwrotu. Oddział szturmowy mógł kontynuować misję . Dotarli do aresztu gdzie zostali ostrzelani przez strażników Wąski korytarz sprawił że kule nie chybiały. strażnicy mogli się ukryć za framugą drzwi. Dowódca atakujących zdecydował się na szaleńczy krok- szarże wręcz.  żandarmi ledwo zdążyli nałożyć bagnety. Wywiązała się walka. Doskonale wyszkoleni podwładni Orańskiego umiejętnie prowadzili walkę na czas  umożliwiając odsieczy zamknięcie wrogom drogi ucieczki. Wkrótce jednak padły pierwsze ofiary śmiertelne. Niemal równocześnie padli dwaj żandarmi ostatni bronił się dzielnie. Na jego szczęście do walki włączył się Maurycy wraz ze swoimi ludźmi więc szanse się wyrównały. Przybyło odział składał się głownie z jazdy więc w ruch poszły szable.  Pierwszego przeciwnika Maurycy położył z zaskoczenia, z następnym doszło do wymiany ciosów więc przydatni okazała się rewolwer. Widząć brak v szans na zwycięstwo buntownicy ostatkiem sił ruszyli do szaleńczego natarcia na cele . Pierwszą otworzyli  za zastrzeli trzech więźniów. W opróżnieniu kolejnej celi przeszkodzi im już doganiający ich żandarmi. Walka rozgorzała na nowo Tym razem nie wręcz, a na odległość. Wróg został dosłownie rozstrzelany. Zdołał odpowiedzieć tylko ranieniem dwóch.
 Łączne straty żandarmierii to dwóch zabitych i 6 rannych, w tym 2 ciężko. Wróg stracił 8 zabitych i 7 pojmanych rannych.
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz

#63
Orański wezwał do siebie dowódcę kompanii żandarmerii konnej 
-Wywiad potwierdził lokalizację wrogiego sztabu.-wskazał na jedną z podmiejskich wiosek.-Wy macie rozpoznać obronę..
-Jakieś pytania?-zapytał.
-Nie, Signor-odpowiedział stając na baczność oficer.
Spośród swoich ludzi wybrał 5 pod dowództwem zaufanego inspektora.  Zwiadowcy ruszyli niezwłocznie po otrzymaniu rozkazu. Gdy jechali  przez miasto nikt nie myślał o zachowywaniu ostrożności. Natomiast po ominięciu posterunków na rogatkach miasta dłonie natychmiast spoczęły na pistoletach i żandarmi zaczęli mieć "oczy dookoła" głowy. Był to teren wroga. 

Na szczęście do żadnego kontaktu bojowego.  Patrol bez problemów wykonał zadanie. Wynik rozpoznania można określić jednym słowem: twierdza...
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz

#64
Jeszcze poprzedniego dnia wydano żołnierzom mundury i oporządzenie polowe: hełmy,pasy z ładownicami, plecaki, granaty. 
Akcja zaczęła się z zapadnięciem zmroku. Naprzód poszedł mały nieumundurowany oddział. Dopiero w godzinę za nim ruszyły główne siły. W skład wydzielonej formacji wchodziło 6 gwardzistów i 4 żandarmów oraz współpracujący członek organizacji. Uzbrojeni byli tylko w pistolety, sztylet i dwa granaty. Bez przeszkód dotarli do wioski-fortecy.
-Stój! Koto idzie?-wykrzyczał na ich widok wartownik.
-Swoi-uciekłem z więzienia-odezwał się zdrajca.
- Jak to udowodnisz ptaszku- z powątpiewaniem powiedział strażnik.
-Tak-przybysz odsunął rękaw koszuli i ukazał tatuaż.
-Dam znać komendantowi, a tym czasem Giacomo z wami zostanie.-powiedział odchodząc wartownik
-Bili was?-zagaił rozmowę drugi strażnik
-Bili,bili i byliby wnet zabili-podjął gwardzista
-I tak im nic nie powiedzieliśmy-kontynuował inny.
Po krótkim czasie przyszedł buntownik w towarzystwie oficera.
-Pseudonim?-zapytał na wstępie przybyły
-Organista-bez zająknięcia odrzekł zapytany.
-Słyszałem o panu wiele dobrego-Uśmiechnął się komendant
-A pozostali?-dopytywał się.
Zaskoczeni żołnierze powymyślali co im ślina na język przyniosła. Tak pojawił się stół, pszczółka, rura i jeszcze parę innych, co najmniej dziwnych nazw. Na szczęście sekciarz to łyknął.
-Tych pseudonimów nie kojarzę-Zdziwił się przesłuchujący
-To moi podwładni. Dla bezpieczeństwa tylko ja ich znałem.-załagodził sytuację były konspirator.
Następnie wszyscy, oprócz niego zostali zaprowadzi na kwatery a on spotkał się z ze swoim znajomym który uniknął aresztowania. Miało to potwierdzić jego tożsamość. Test wypadł oczywiści śpiewająco.
Tym czasem na kwaterach trwało gorączkowe oczekiwanie na akcję.
-Zostały 34 minuty-poinformował dowódca.
Kret wrócił 10 minut przed czasem. Cała grupa cichaczem zbliżyła się do domu dowódcy. Tam otrzymali sygnał że cel jest w środku.
-Zaczynamy. Za Boga i Rotrię-zakomenderował porucznik
Żołnierze rozdzielili się. Trzyosobowy oddział poszedł pierwszy i zasztyletował strażników przed wejściem. Wtedy do walki weszła grupa uderzeniowa Za drzwiami powitał ich rotryjski agent. Poszli za nim do izby herszta całej tej bandy. Starzec nie stawiał oporu kiedy go związywano. Rotryjczycy przystąpili do oczyszczania budynku strzały. Obudziły załogę. Wtedy na zewnątrz rozległa się eksplozja granatu. To był umówiony sygnał dla czekających głównych sił patriarszych.
-Naprzód!-krzyknął Orański. Rozległy się gwizdki które wkrótce utonęły we wrzawie okrzyków bojowych żołnierzy Kościoła.  Zmieszali się razem gwardziści i żandarmi, piesi i spieszona jazda. "Równie zmieszani" byli wrogowie po dźwiękach dolatujących z dowództwa. Niżsi dowódcy z trudem panowali nad nimi przekonując ich do dalszej walki. Dzięki informacjom wywiadowczym książę kazał atakować tyko w miejscach gdzie nie sięgał ogień karabinów maszynowych. Ich obsługi jednak szybko zmieniły pozycję i rozpoczęły ostrzał atakujących.
Rotryjczycy padli na ziemię.
Ponad ich głowami przeleciały kontrserie broni własnej. Piechota podczołgiwała się bliżej mimo huraganowego ognia z broni ręcznej. Wróg jako pospolity zbój nie oszczędzał nawet sanitariuszy.
 W końcu  barykady buntowników znalazły się na odległość rzutu grantem. Podwładni Maurycego tę czynność wykonali zgodnie z tym co zostało im przekazane podczas ćwiczeń: rzut, oczekiwanie na wybuch i skok do okopu. Zawrzała walka na bagnety, szable, pięści i cokolwiek było pod ręką. Górę wzięli patriarszy dzięki lepszemu wyszkoleniu i morale.
Z wrogów wszyscy zginęli lud zostali złamani. W ręce Żandarmów wpadlo całe naczelne kierownictwo.  Strona rządowa straciła około 150 zabitych i rannych.
[Obrazek: 2usMx.png]
Jego Książęca Wysokość
Maurycy Wilhelm Jerzy Orański-Nassau
Książę Niderlandów, Oranii i Nassau, Antwerpii i Mediolanu
hrabia Westerlo
Wielki Marszałek Zakonu Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Silnik forum © MyBB 2002-2019 Polskie tłumaczenie © MyBB PL 2007-2019 Styl © iAndrew 2016-2019 Edit © Axwell 2017-2019