Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Aurelio de Medici y ZepAutobiografia Aureliusza de Medici y Zep
#1
Autobiografia Aureliusza de Medici y Zep
Aurelio Lorenzo Carlo de Medici y Zep

Od autora

Oddaje w ręce Braci moją autobiografię, którą zamierzam wydać w kilku tomach. Pierwszy będzie opisywał moją działalność w Państwie Kościelnym Rotria od przybycia, do zmiany odtwarzanej epoki, drugi zaś czasy następujące po tej zmianie, aż do współczesności. Kolejne tomy ukażą się wówczas, gdy mój życiorys zostanie wzbogacony o kolejne wydarzenia warte spisania. Objętość tekstu jest znaczna, bowiem podszedłem do opisu swego życiorysu dość skrupulatnie. Czynię to nade wszystko dla przyszłych pokoleń badaczy, którym biografia ta posłużyć może jako źródło do badania i oceny mojego v-życia, ale również dla wszystkich zainteresowanych i dla własnej satysfakcji. Choć jest to moja autobiografia, opisuję w niej również wydarzenia, których byłem świadkiem lub uczestnikiem. Zachęcam więc do lektury wszystkich, którzy chcieliby poznać dzieje Kościoła od drugiej połowy 2017 roku z perspektywy duchownego, który w tym czasie prowadzi swoją posługę. 
Zapraszam do lektury i do dyskusji! 

[Obrazek: Pope+John+XXIII+36.jpg]

[Obrazek: camerlingo.png]

Tom I
Od obłóczyn po kapelusz


W mikroświecie pierwsze kroki stawiałem w roku 2013, zaś Rotrię odwiedziłem na krótko w roku 2014, lecz nie zadomowiłem się w niej. Działałem wtedy w zupełnie innych państwach, jako świecki polityk. Zajmowałem dość intratne stanowiska, mając duży wpływ na kształt mojego ówczesnego państwa. Myślę, że śmiało mogę przyznać mojej ówczesnej postaci drobną rolę w tworzeniu kształtu dzisiejszego Pollinu. Nie przeceniałbym jej, ale ślady tej działalności dostrzegam od czasu do czasu również dziś i zawsze jest to doświadczenie niezwykle miłe. Poświęcając się jednak całkowicie życiu realnemu, opuściłem mikroświat, aby wrócić do niego w roku 2017 jako Aurelio Bentini. Za swój nowy dom obrałem Państwo Kościelne Rotria, które do dziś jest dla mnie ojczyzną. Pierwszy raz stanąłem wówczas na ziemiach Patrymonium 6 sierpnia, a zachęcony miłym przyjęciem, prędko zgłosiłem się do Jego Ekscelencji Paola Carla de Medici y Zep (+2018), ówczesnego biskupa nieistniejącej już diecezji weneckiej. Jeszcze tego samego dnia zostałem przez niego nominowany diakonem i rozpocząłem pod jego kierunkiem naukę przygotowującą do prezbiteratu. Nauka nie trwała jednak długo, bowiem już 8 sierpnia zdałem egzamin praktyczny i teoretyczny i zostałem z wyróżnieniem nominowany prezbiterem (summa cum laude). W pierwszych dniach zamieszkiwania Rotrii zdecydowałem o zostaniu obywatelem Wielkiego Księstwa Oranii, lenna Biskupa Rotrii. Tam otrzymałem swój pierwszy tytuł arystokratyczny - godność barona Pennabilli. Równolegle rozpocząłem naukę akademicką, której przebieg był jednak znacznie mniej dynamiczny. 10 marca 2018 r. z wyróżnieniem obroniłem bakalaureat pracą pt. Zestawienie podejścia do angelologii w augustynizmie i tomizmie, 20 sierpnia 2018 r. z wyróżnieniem obroniłem magisterium pracą pt. Upadli aniołowie. Moim promotorem był Jego Wielkoksiążęca i Arcykatolicka Mość Carlo Lorenzo de Medici y Zep (+2018). 


[Obrazek: 38roJ.png]
Mój pierwszy awatar w Rotrii. Używałem go jako diakon. Przywiązałem się do niego tak bardzo, że niezmiennie od samego początku służy mi na komunikatorze GG i nie zamierzam go zmieniać.

Jako neoprezbiter, skierowany zostałem przez biskupa weneckiego do Katedry pw. św. Marka w Wenecji, gdzie pełniłem funkcję proboszcza. Byłem dość aktywnym duszpasterzem. W każdą niedzielę i w każde święto odprawiałem Mszę Świętą, zaś niemal codziennie publicznie odmawiałem wraz z wiernymi Liturgię Godzin, co było w Rotrii bardzo entuzjastycznie przyjętą nowością. 
[Obrazek: d9a90e-3216dbb2-79e7-4471-a62b-b96f3656a...BzVta3UFEA]
Jeden z pierwszych awatarów ks. Aurelio Bentiniego

Niestety postępująca realioza spowodowała moje długie zniknięcie. Zostałem nawet uznany przez Obserwatora Rotryjskiego za duchownego, który zaprzestał aktywności. W Rotrii pojawiałem się sporadycznie i nie udzielałem się w rozmowach na forum. Oficjalny powrót nastąpił 18 stycznia 2018 roku i pociągnął za sobą dobrowolną ekspiację, jak również powrót do intensywnej aktywności.

Wtedy zająłem się także świecką działalnością. Wraz z kilkoma innymi mikronautami - Iwanem Pietrowem, Piotrem Pawłowiczem, Ametystem Faradobusem i Janem Lubomirskim-Dostojewskim zająłem się reaktywacją Carstwa Brodryjskiego, które w rankingach aktywności udało się przez pewien czas podnieść z ostatnich miejsc na samo podium. W Brodrii działałem jako duszpasterz, potem jako prymas, lecz pełniłem także świeckie funkcje - byłem Gubernatorem Noklezji i Kanclerzem Carstwa. Wciąż uważałem się jednak przede wszystkim za Rotryjczyka i właśnie Rotrii  starałem się służyć w pełni, zwłaszcza aktywną działalnością liturgiczną. Stroniłem wówczas całkowicie od wewnętrznej kościelnej polityki i wszelkich intryg. Byłem całkowicie neutralny politycznie, choć nie sposób nie dostrzegać moich związków z Paolem Carlem de Medici y Zep, moim dawnym nauczycielem, który reprezentował stanowiska wyraźnie anty-establishmentowe, choć aktywnie służył Kościołowi, wówczas nie zważając całkowicie w swych czynach na fakt, że jest on rządzony przez bardzo nieprzychylny mu ród Orańskich, na czele z Albertem Orańskim, ówczesnym Patriarchą Piusem VI i niekwestionowanie najsilniejszą politycznie osobą w Kościele oraz w Patrymonium. 

Moje związki z Medyceuszami-Zepami zostały ostatecznie sformalizowane 30 stycznia 2018 r., kiedy zostałem do tego rodu przysposobiony jako syn Paola Carla. Przyjąłem wówczas imię Aurelio Paolo de Medici y Zep oraz godność tytularną księcia Segesty. Był to niewątpliwy awans. Rotrią rządzili wtedy Orańscy, lecz Medyceusze byli najpoważniejszą siłą opozycyjną. Nie była to jednak opozycja, jak to mawia się ostatnio w realu, totalna. Medyceusze konkurowali z Orańskimi w sposób kulturalny i merytoryczny. Byli dzięki temu rodem wpływowym i silnym, obdarzonym bardzo szacownymi godnościami. Pozwoliło to młodemu księdzu na wejście w świat rotryjskich elit, choć od polityki wciąż stroniłem i zajmowałem się głównie aktywnością narracyjną, zwłaszcza pisaniem uroczystości. Za swoją aktywność zostałem doceniony przez Piusa VI, który nadał mi godność kapelana honorowego Jego Świątobliwości, co było kolejnym krokiem w mojej drodze duchownej. 

Rewolucja w moim rotryjskim życiu nastąpiła 23 marca 2018 roku. Już w przededniu odczuć dało się, że wewnętrzny konflikt wisi w powietrzu. Po stworzeniu przez Paola Carla de Medici y Zep własnego państwa - Nowego Wienisławowa, w Rotrii projekt ten został przyjęty z ogromną rezerwą. Szereg następujących nieporozumień poskutkował odebraniem Pawłowi Medyceuszowi godności kardynalskiej, na co ten zareagował opuszczeniem Rotrii i rodu Medyceuszy-Zepów, wracając do nazwiska Severino Castiglioni. Stworzył on własny Kościół Ekumeniczny, działający na zupełnie innych zasadach niż Kościół Rotryjski, jednocześnie ogłaszając się jego Patriarchą - Linusem I. Wydarzenie to było dla mnie szokujące - pierwszy raz ujrzałem tak otwarty konflikt na łonie Kościoła. Paweł Medyceusz był moim rotryjskim nauczycielem, którego niezmiernie ceniłem i osobiście lubiłem. Pragnąłem mu towarzyszyć, jednocześnie będąc szczerze zasmuconym wewnętrzną sytuacją Kościoła. Byłem jednak niezmiernie rozdarty - nie chciałem ranić Karola Medyceusza, seniora mojego rodu, jak również - paradoksalnie - Wilhelma i Alberta Orańskich. Nigdy nie byłem mściwy i nikomu nie chciałem sprawiać bólu. W odejściu widziałem szansę na zaprotestowanie przeciwko stanowi rzeczy, ale nade wszystko na udzielenie wsparcia Severinowi Castiglioniemu, który był moim nauczycielem, współpracownikiem i przyjacielem. Czasu na zastanowienie nie miałem dużo - tego dnia należało działać szybko. Postanowiłem więc postawić na szali cały mój mikronacyjny dorobek i budowaną starannie oraz mozolnie reputację. Wydałem oświadczenie, w którym oznajmiłem o odejściu z Kościoła Rotryjskiego, konwersji do Kościoła Ekumenicznego i o powrocie do nazwiska Aurelio Bentini. Swoje stanowisko doprecyzowałem podczas pożegnalnej Mszy Świętej w Wenecji. Jako pierwszy, po założycielu, duchowny Kościoła Ekumenicznego, bardzo szybko w nim awansowałem. W pierwszej kolejności zostałem przyjęty do rodu Castiglionich - jako Aurelio Castiglioni, syn Severina. Następnie Linus I wyniósł mnie do godności biskupiej i uczynił ordynariuszem diecezji wolnogradzkiej w Bialenii. Kościół Ekumeniczny został w Bialenii dość ciepło przyjęty, lecz jego działalność spotkała się z oczywistą krytyką duchowieństwa rotryjskiego. Tęskniąc za Rotrią, która była głównym powodem mojego powrotu do mikroświata, nie mogąc pogodzić się z przeżywanym dysonansem, nie chcąc zarazem zranić Severina Castiglioniego, udałem się na krótki urlop od mikroświata, który poskutkował decyzją o powrocie do Rotrii. 22 kwietnia 2018 r. złożyłem na ręce Linusa I rezygnację oraz opuściłem ród Castiglionich i powróciłem skruszony do Rotrii. Przyjęto mnie ciepło i z otwartymi ramionami. Na nowo zostałem przyjęty do rodu Medyceuszy Zepów, otrzymując imiona Aurelio Lorenzo Carlo i stając się synem Karola Wawrzyńca. Po odbyciu nałożonej na mnie pokuty, zostałem przez Piusa VI wyniesiony do godności biskupiej i posłany do Rzeczypospolitej Obojga Narodów jako ordynariusz krakowski. Wbrew pozorom nie byłem przekupiony biskupią mitrą. Nie chcę i nie mogę zdradzać szczegółów poufnych rozmów, ale zaświadczam, że nikt mnie nie przekupywał propozycją godności biskupiej, choć tak znaczący awans na kilka dni po powrocie mógł budzić podejrzenia. 

[Obrazek: 340?cb=20190320145725&path-prefix=pl]
Bp Aurelio de Medici y Zep w Brodrii


Gdy minął pewien czas od powrotu, zwróciłem się do Jego Świątobliwości z prośbą o mianowanie mnie Generałem Towarzystwa Jezusowego, które pragnąłem ożywić. Jego sytuacja była tak fatalna, że kasata Zakonu była tylko kwestią czasu i mówiono o niej wprost. Do Zakonu nie należał, jeśli dobrze pamiętam, nikt. Był on martwą instytucją, której likwidacja byłaby w zasadzie jedynie formalnością. Patrząc z perspektywy czasu muszę przyznać, że było to jedno z moich najważniejszych przedsięwzięć i istotnie wpłynęło ono na późniejsze dzieje Rotrii. 25 maja 2018 r. Pius VI oficjalnie mianował mnie Generałem, a ja rozpocząłem postępujący stopniowo proces odnowy Towarzystwa Jezusowego, którego apogeum przypadło na wakacje roku 2018. Był to czas niezwykle owocny. Jezuici zyskali nową konstytucję, obowiązującą do dziś, którą spisałem przy pomocy wspaniałych prawników i doświadczonych duchownych, w tym Michelangela Piccolominiego i Tomasza Manciniego. Powstała jezuicka gazetka Ad maiorem Dei gloriam, w chwili pisania tych słów niestety nieaktywna, ale wcale nie zarzucona i jej powrót jest tylko kwestią czasu. Jezuici zaczęli wówczas swoją ekspansję za granicami Patrymonium, w końcu dotarli do Księstwa Sarmacji budując podwaliny pod późniejsze podpisanie konkordatu. Towarzystwo Jezusowe stało się wówczas również głównym ośrodkiem kształcenia duchowieństwa, deklasując niemalże Apostolskie Seminarium Duchowne. Przyrost składu personalnego Zakonu był ogromny. Do nowicjuszy należał m. in. Jego Eminencja Nicolo Dreder, który w Towarzystwie Jezusowym znalazł swój nowy dom po powrocie do Rotrii. Działali w nim także inni aktywni duchowni, dziś już zmarli - Michelangelo Piccolomini i Tomasz Mancini. Czujemy jednak ich wstawiennictwo i duchową obecność wśród nas również dziś. 
Po wprowadzeniu nowej Konstytucji, zrezygnowałem z urzędu Generała, aby następca został obrany już według nowego prawa. Z woli Kongregacji Generalnej, wybrano mnie na kolejną kadencję, która była już - co naturalne - dużo spokojniejsza, ale stabilna. Z racji nadejścia sezonu jesiennego, ostatnie jej chwile nie pozwoliły uniknąć marazmu.

Po śmierci mojego Ojca Karola Wawrzyńca, zostałem Wielkim Księciem Toskanii i Seniorem Rodu Medyceuszy Zepów, otrzymując godność Jego Wielkoksiążęcej i Arcykatolickiej Mości. Od czasu reformy gospodarczej nie przysługuje mi już ta tytulatura, ale warto o niej pamiętać, jako o tradycyjnej godności Seniora Rodu de Medici y Zep*.

Wakacje 2018 roku to również czas, kiedy Złoty Tron został oddany przez Alberta Orańskiego. Triregnum dzierżył odtąd Ksawery van Berden, jako Sylwester I. Choć kard. van Berden był raczej kojarzony ze środowiskiem politycznym rodu Orańskich, nastąpiła niewątpliwie spora zmiana - po roku na Tronie zasiada ktoś „z zewnątrz”. Zwołano wówczas Sobór Laterański VII, w którym miałem okazję uczestniczyć. Niestety był to czas dotkliwej realiozy Patriarchy. Pod koniec pontyfikatu doszło wręcz do sytuacji przerażającej - brak aktywnych kardynałów stawiał pod znakiem zapytania organizację konklawe i wybór następcy Sylwestra I. Tommaso Mancini zwrócił się wówczas do mnie z publiczną prośbą o przejęcie władzy w sposób nadzwyczajny, bowiem byłem wtedy jedynym aktywnym biskupem, który mógł wziąć na siebie obowiązek tymczasowego zarządu nad Kościołem i organizacji wyboru Patriarchy. Sylwester I powrócił jednak tego samego wieczoru i wyjaśnił swą nieobecność przewlekłą chorobą, co oczywiście przyniosło zrozumienie wspólnoty Kościoła. 14 stycznia 2019 roku Sylwester I mianował mnie, wraz z ks. Marcinem Zagłobą i ks. Nicolo Drederem na kardynała. Pierwsi dwaj zostali nominowani kolejno kardynałem diakonem i kardynałem prezbiterem, zaś mnie mianowano kardynałem biskupem. Wraz z kardynałem van Berdenem stanowiliśmy już duże kolegium kardynalskie, które gotowe było obrać nowego Ojca Świętego. Następcą Sylwestra I został więc kard. Nicolo Dreder, który przyjął imiona Pius Leon I. To niewątpliwie historyczny i przełomowy pontyfikat, który zamknął na dobre erę rządów dynastii Orańskich. Nie mam tu bynajmniej na myśli żadnego przewrotu. Mówiąc o zamknięciu ery Orańskich, mam na myśli przekazanie najwyższych kościelnych urzędów w ręce młodego pokolenia duchowieństwa. Tu warto zaznaczyć, że rozwój duchownej kariery następował niegdyś wolniej, a to przez większą ogólną liczbę mikronautów i bardziej intensywną konkurencję. Za czasów moich początków były jeszcze odczuwalne reperkusje tych dawnych zwyczajów. Wracając do pontyfikatu Piusa Leona I, nie tylko zamknął on poprzednią erę, ale przede wszystkim otworzył nową - nie tylko politycznie, lecz również narracyjnie. To właśnie wówczas, za sprawą trwającego Soboru Laterańskiego VII, przenieśliśmy się z renesansu do epoki radia i maszyny parowej. 

[Obrazek: th.jpeg?w=292&h=386]
Aurelio de Medici y Zep jako młody kardynał

Ciąg dalszy nastąpi.


* Wiele potrafi się zmienić w ciągu niespełna doby - dzień po publikacji I Tomu, podczas celebry Mszy Requiem z okazji Wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych, Jego Świątobliwość Jan III zdecydował o przywróceniu mi wspomnianej godności.
Jego Arcykatolicka i Wielkoksiążęca Mość
x. mgr net. Aurelio Lorenzo Carlo książę kardynał de Medici y Zep SJ
CAMERARIVS SANCTÆ SEDIS
 SECRETARIVS STATVS
[Obrazek: 1030.png]

[Obrazek: 38J8o.png]
[-] 6 użytkowników lubi ten post.
  • Ametyst I Dziecię, Gagik Bagratyda, Janusz Zabieraj, Michał Jerzy Potocki, Mikołaj Dreder, Taddeo Piccolomini
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Silnik forum © MyBB 2002-2021 Polskie tłumaczenie © MyBB PL 2007-2021 Styl © iAndrew 2016-2021 Edit © Axwell 2017-2021