Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Niebiański Przedsionek
#11
Bardzo wspaniały pomysł! I ja chętnie się dołącze Wink
(-)  Marcin Zagłoba

Odpowiedz

#12
Wielebny Mecenasie, Niebiański Przedsionek ma swój koncept, który rozwijam do konkretnego i ustalonego celu. Obawiam się, że działalność osób postronnych może zaburzyć strukturę i klimat tekstu. Może warto założyć inne pisemko o podobnym temacie, gdzie udzielać będą się wszyscy?
Jego Wielkoksiążeca i Arcykatolicka Wysokość Trup,
prof. net. Karol II Wawrzyniec kardynał de Medici i Zep
w historii: Patriarcha Leon III, król Skarlandu, Rotrii, Niderlandów, Estelli, 
Wielki Książę Toskanii, książę Surmenii, RONu, margrabia Bialenii.
Obecnie: truchło w grobowej tumbie.

Czasem lepiej dopełnić aktu wiecznej śmierci, niż wiecznie umierać.

[Obrazek: 2s4JK.png]



Odpowiedz

#13
Tak, to był pierwotny pomysł. Postaram się coś takiego stworzyć.
Odpowiedz

#14
Niebiański Przedsionek

[Obrazek: hspawj.jpg]

Rozdział VIII - Adamaszek


Di Perezzi zmęczony całą sytuacją pogrążył się w modlitewnym śnie. Z ręki zaś wypadła mu jego ukochana Matka Boża z jego celi. Potłukła się. Przy tym dźwięku sam się zbudził wystraszony, a zarazem zapłakany z powodu tego co się stało. Spojrzał w ogromny złoty zegar, na którego szczycie przedstawiona była scena Ukrzyżowania. O dziwo, obok Jezusa nie było dwóch krzyży, lecz jeden. Zegar wskazywał godzinę 2 w nocy. W Fortezza di Medicea płonęły pochodnie, znużeni sołdaci obserwowali pobliskie lasy z potężnych "syjońskich" wieżyczek. Kiedy sam zapalił kandelabry rozejrzał się po pokoju. Wpierw próbował wyjść, lecz zamknięte drzwi na to nie pozwalały. Potem próbował poszukać jakiegoś tajnego przejścia za biblioteczkami. Niestety pospadała na niego cała kolekcja skarlandzkich planów budowy. Kapłan zirytował się niemiłosiernie. Znalazł też pamiętniki kardynała Cesarego, z odpowiednią dedykacją: "Księdzu di Perezzi, za pokorną i dobrą służbę, mojemu duchowemu synowi, dla poznania estetyki duszy, a nie tylko rzeczy materialnych". Pod dedykacją znajdował się dopisek ręki Carlosa "Miałem Ci przekazać, zapomniałem. Będziesz miał teraz czas na czytanie". Benedyktyn zapłakał ze szczęścia. To było jego jedyne pocieszenie. Na okładce pamiętnika znajdowała się scena ukrzyżowania... Ponownie jednak bez jednego krzyża. Zrozumiał o co chodzi. Spakował pamiętnik do specjalnej torby z herbem Medyceuszy i podszedł do zegara, wskazywał już godzinę 3 w nocy. Szukał palcami jakiegoś przycisku, aż łokciem strącił znajdujący się po lewej krzyż łotra. W zegarze nagle otworzyła się szufladka. A w niej znajdował się klucz. Klucz do drzwi. Di Perezzi nie wahał się go użyć. 


Na schodach Palazzo Granducale di Medici w Apostolskim Mieście spotkał się Sua Majestad Catolica wraz z Jego Wysokością Albertem. Albert czuł się o wiele lepiej po wypadku z "odwróconą szachownicą". Wzięte od medyków antidotum dało radę. Pius V był bezpieczny, a całe miasto szuka zamachowca. Albert tak wczuł się w rolę, że wydawał wielkie nagrody pieniężne za ujęcie sprawcy... którym był sam. Planował z Don Carlosem kolejny spisek przeciw Piusowi V i oddanie tronu synowi Alberta, Wilhelmowi. Próbowali już różnych metod. Ale najlepsze miało się okazać.
- Mam prosty plan przyjacielu - uśmiechnął się Albert - co powiesz na "nabicie na pal"?
- Nie rozumiem, chcesz publicznie zamordować Castiglioniego? Oszalałeś? Zlinczują nas! - krzyknął Carlos.
- Nie, Carlos. Powiedzmy... że Severino sam spadnie na pal. Oj tak z przypadku.
- No to brzmi inaczej. Zróbmy mały alarm "terrorystyczny" - zaśmiał się Carlos, wylewając dobre wino na purpurowe schody.

Di Perezzi ubrany w płaszcz, a także perukę i trikorn (wszak inaczej by się odznaczał i by go znaleźli). Udał się pod bramy fortecy i jak typowy szlachcic stamtąd wyszedł. Po wyjściu skierował się w stronę Monte Cassino. Chciał mieć już spokój. Jednak zauważył powozy okryte materiałem adamaszkowym, trzy w kolorze purpury, trzy w kolorze fioletu i trzy złote. Podszedł do nich bliżej i zauważył chrześniaka Sua Majestad Católica, Giacoma di Medici e Mancinelli, jak wraz z żołnierzami pakował cegły, marmur i szkło na witraże do owych powozów... Mających na sobie herb Orańskiego. Teraz już wiedział wszystko. Jak najszybciej musiał udać się do Apostolskiego Miasta.
Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
[-] 2 użytkowników lubi ten post.
  • Albert Orański, Maurycy Orański
Odpowiedz

#15
Pius V to był najlepszy Patriarcha w historii Rotrii.
Odpowiedz

#16
A jakże, żaden Patriarcha nie wkurzył tak Dworu, Kuriii i połowy narodów byciem dużym dzieckiem jak Pius V.
Jego Ekscelencja Pio Maria Cesare markiz de Medici
Doktor Nauk Teologicznych
Książę Ferrary
Markiz Monte Cassino
Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej
Sekretarz Osobisty Ojca Świętego

[Obrazek: 2WUAj.png]
[-] 2 użytkowników lubi ten post.
  • Albert Orański, Marcin Zagłoba
Odpowiedz

#17
Bardzo śmieszne.
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Silnik forum © MyBB 2002-2019 Polskie tłumaczenie © MyBB PL 2007-2019 Styl © iAndrew 2016-2019 Edit © Axwell 2017-2019